Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 grudnia 2018

Yellow Huang Xiao Tea



Bardzo się cieszę, że kolejny raz próbuję herbaty żółtej! Yellow Huang Xiao Tea pochodzi z Chin i jedną z głównych informacji na jej temat przewijających się w Internecie jest to, że była wielokrotnie nagradzana w herbacianych konkursach.



Susz to drobne, dość ciemne listki. Są mocno poskręcane i dość sztywne. Z opakowania wydobywa się zapach suchego drewna, może trochę gryzący, ale w sumie znajomy, przywołujący dobre skojarzenia.



Parzenie oczywiście w niskiej temperaturze - najchętniej pomiędzy 70 a 80 stopni - bez termometru raczej ciężko będzie się obejść. Napar dłuższą chwilę nabiera koloru, te 3-4 minuty parzenia są jak najbardziej uzasadnione. Ostatecznie herbata jest jasnożółta, tą żółć łamie nieco brązowa barwa. Również pachnie drewnem, po zaparzeniu nieco ciężej.



Po pierwszym parzeniu Yellow Huang Xiao Tea ma bardzo wyraźny smak zdominowany przez drzewno-orzechową nutę. Herbata jest gładka, nie cierpnie, nie jest gorzka - jest perfekcyjnie wyważona. Warto spróbować zaparzyć susz kolejny raz, ale tym bardziej trzeba to robić dłuższą chwilę.



Nie pozostaje mi nic innego, jak tą herbatę gorąco polecić. Gatunek żółtych herbat, które dopiero poznaję, nie zawodzi mnie, są świetne w smaku. Życzę sobie i Wam samych takich wspaniałych odkryć.

piątek, 19 października 2018

Kekecha



Coś nowego! Takiej herbaty wcześniej jeszcze nie próbowałam (jeszcze dużo przede mną) - oto herbata żółta. Być może w tym przypadku to odrobinę kontrowersyjna klasyfikacja, gdyż nie pochodzi z krzewów Camellia Sinensis jak większość herbat, ale ze spokrewnionych z nimi roślin Camellia Ptilophylla - niemniej jednak to dla mnie zupełnie nowy rodzaj napoju, co mnie bardzo cieszy.



Kekecha pochodzi z chińskiej prowincji Guangdong. Oprócz źródła jej pozyskiwania istnieje jeszcze kilka powodów, dla których jest bardzo wyjątkowa. Najważniejszy z nich to zupełny brak kofeiny. Zawartość przeciwutleniaczy z kolei przewyższa klasyczne herbaty.



Listki herbaty są spore, ale bardzo delikatne, gładkie, lekkie. Pachną korą drzew, a może nawet trochę warzywnie. Zalecone parzenie to 2-3 minuty w 85 stopniach i uważam, że to się świetnie sprawdza. Niech Was nie zraża fakt, że napój ma bardzo bladą barwę, jakby nie zaparzył się odpowiednio. Wszystko jest zupełnie w porządku - herbata barwi wodę na delikatny żółtawy (różowawy?) kolor.





Gotowa Kekecha ma bardzo słaby zapach, ale za to wspaniały, łagodny smak, nieco bardziej wyrazisty pod koniec. Jest bardzo orzeźwiająca, świeża.



To moje pierwsze spotkanie z żółtą herbatą jest niezwykle udane, naprawdę z radością sięgam po tą herbatą do szafki. Mam nadzieję na kolejne herbaciane odkrycia. Kekechę gorąco polecam!