Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieślubna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieślubna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 lutego 2022

Pu Erh Wenus

Pu erh czyli trudny smak, ale ja go uwielbiam. Ta mieszanka to ułagodzona wersja, bo pełna dodatków. Obok drobnych, ciemnobrązowych liści herbaty znajdziecie tu duże kawałki suszonej pomarańczy, jabłka i maliny. W składzie jest też duża domieszka cynamonu i aromatów.


Pachnie bożonarodzeniowo! Korzennie, piernikowo - i o ile nie jestem fanką pierników, to odpowiada mi ten aromat, jest taki ciepły.


Parzenie w okolicy 85 stopni, raczej dłużej, kilka minut. Zdarzyło mi się też po prostu zostawić zaparzacz w kubku i wcale nie popsuło to naparu - to pewnie zasługa dużej ilości dodatków. Uzyskana herbata ma dość jasny kolor, pachnie pu erhem - dodatki jakby się trochę ulatniają. Typowy smak jest przełamany słodyczą dodatków, łagodny.


Koneserzy tej ziemistej herbaty mogą być nieco zawiedzeni, amatorzy łagodniejszych smaków będą zachwyceni. W każdym przypadku warto spróbować!

niedziela, 21 listopada 2021

Basilur White Magic

Na pytanie, jakie mam plany na niedzielę, w listopadzie odpowiadam: nie dostać depresji. Źle znoszę tą ciemność i szare krajobrazy. Chyba tylko dlatego jestem w stanie przetrwać ten miesiąc, że kończy się moimi urodzinami i są wokół mnie dobrzy ludzie, którzy o tym pamiętają :) Ratunek jest też zawsze w książkach (ostatnio czytam więcej, chociaż tu publikuję mniej) i herbacie - oto jest. 

Ta mieszanka ma najbardziej mylącą nazwę, z jaką miałam do czynienia - nie wiadomo, czy to herbata biała, zielona, a może oolong? Spieszę z odpowiedzią - wg składu to mieszanka dwóch zielonych herbat cejlońskich wzbogaconych o mleczny aromat. Piękne, grube listki są tak zwinięte, że przypominają herbaty gunpowder. Mają łagodny zapach.

Zalecone na opakowaniu parzenie to 80 stopni, ja wole tą herbatę nieco mocniejszą - taką z 90 stopni. Nawet w tej wyższej temperaturze otrzymany napar jest bardzo jasny i klarowny. Mleczny aromat jest wyraźnie wyczuwalny.


Ta mleczność powoduje, że smak herbaty jest bardzo łagodny, minimalnie słodkawy. Nie ma tu żadnej goryczy, to bardzo delikatna herbata. Mało wyrazista, ale nie jest nijaka.

niedziela, 10 października 2021

Pomarańcza z szafranem

Herbata-trochę zagadka, wyciągnięta z zakamarka kuchennej szafki, kupiona daaawno temu w Szczecinie, za nic nie mogę znaleźć, jaki ma dokładny skład. Wydaje się, że w takim razie nie da się jej już kupić. A jest całkiem niezła i godna polecenia ;)

Skład na oko: zielona herbata, kawałki pomarańczy, płatki migdałów, czerwony pieprz, szafran. Być może coś jeszcze? Susz pachnie bardzo słodko.


Parzona w 80-90 stopniach daje piękny, złocisty napar, który utrzymuje ten słodki aromat.


Ma łagodny smak, dość słodkawy. Nie ma tu goryczy, nie ma też pikantnego posmaku, którego można było się spodziewać po pieprzu - może za długo ta herbata czekała na swoją kolej? Polecam, jeśli ta mieszanka byłaby gdzieś jeszcze do zdobycia.


I żeby nas to słońce jak najdłużej nie opuszczało!

środa, 8 września 2021

Diamond Blend

 

Już myślałam, że tu nie wrócę. Ale nadchodzącej zimy (czujecie już w powietrzu, nie?) nie przetrwam bez herbaty i książek. O nie. Wakacje rządzą się swoimi prawami, ale polska, ciemna zima (trwająca ponad pół roku) wymaga odpowiednich środków!


Wobec tego jest herbata. Z głębokich zapasów, z magicznej wycieczki, o której już pisałam. Assam z bergamotką czyli earl grey z dodatkiem płatków róż, wiśni i kwiatów jaśminu. Zapach herbaty dominuje w suszu, ale dodatki nadają mu czegoś takiego, co przywodzi na myśl drogerię z perfumami.


Parzona zgodnie z zaleceniem wrzątkiem, minimum 3 minuty, żeby nabrała głębokiego, bursztynowego koloru i dość wyrazistego smaku - jednak niezbyt gorzkiego, bardzo gładkiego. Świetne połączenie. Jeśli się na nią natkniecie, polecam!


A na ostatnim zdjęciu postanowienie kolejnego wpisu. Będzie książka.


wtorek, 11 maja 2021

Mamma mia


Jakoś włoskie Mamma mia nie pasuje mi na nazwę dla chińskiej herbaty. W każdym razie to mieszanka godna uwagi: biała, klasyczna herbata Pai Mu Tan z dodatkiem niewielkich cząstek truskawek i śmietankowego aromatu. Pośród dość dużych, poskręcanych listków herbaty widać drobne cząstki owoców, które pachną naprawdę wyraziście.


Białą herbatę parzę woda o temperaturze między 70 a 80 stopni. Na potrzeby zdjęć listki zostały w filiżance, ale zwykle po kilku minutach oddzielam je od naparu. Otrzymana herbata ma jasny kolor i przyjemny aromat.


W smaku dodatki zdominowały delikatną biała herbatę i napar jest wręcz słodkawy, nie ma w nim żadnej goryczki, Z pewnością nie przełamie deseru, raczej będzie jego kontynuacją.


środa, 10 marca 2021

Pukka Original Chai


Herbaty Pukka mają zdecydowanie wyróżniające się opakowania, które ustawione w rządku na sklepowej półce mogą przyprawić o zawrót głowy. Wybierając sobie jedną z nich, szukałam czegoś oryginalnego, innego niż klasyczne mieszanki. Wybór padł na herbatę chai, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.


W składzie tej mieszanki znajdziecie: cynamon 40%, czarna herbatę 20%, imbir 20% i kardamon 10% z dodatkiem lukrecji. Torebki po wyjęciu z saszetki mają przyjemny, powiedziałabym, że świąteczny zapach. Pierniczkowy!


Parzenie oczywiście we wrzątku i raczej długo - minimum 5 minut. Przy tak niewielkim dodatku herbaty, spodziewałam się, że korzenne przyprawy zdominują cały smak, ale nie. Wyczuwalna jest wyraźna baza dobrej, czarnej herbaty, a oprócz tego rozgrzewający kardamon. Cynamon przede wszystkim daje aromat, a imbir pikantny (ale bez przesady) posmak na języku.


Świetny napój na przedwiośnie, akurat jeszcze rozgrzewający! Polecam.

wtorek, 26 stycznia 2021

Mały Budda

Kiedyś królowały tu właśnie takie mieszanki - zielona chińska herbata z kwiatowo-owocowym dodatkami. To opakowanie to taki miły powrót do początków bloga. Już ten słodki zapach po otwarciu opakowania gwarantuje miłe doświadczenia.


Lista dodatków jest długa: kawałki ananasa, papaja, lukrecja, drzewo sandałowe (!), owoce drzewa pieprzowego, kwiatki rumianku i aromat. Listki herbaty są dość drobne, kruche.


Jak na zieloną herbatę przystało, rekomendowane parzenie to 70-80 stopni, ale ze względu na dodatki trochę mniej cierpliwie czekam, aż woda wystygnie ;) 90 stopni też wyjdzie dobrze! Po kilku minutach napar ma piękny, jasnozielony kolor i utrzymuje słodkawy aromat.


W smaku to bardzo dobra, umiarkowanie intensywna, klasyczna zielona herbata, bez goryczki, minimalnie osłodzona. Jeśli akurat do suszu trafi ziarenko pieprzu - nieco pikantna! Bardzo polecam.

czwartek, 10 grudnia 2020

Chopin


Przyszedł ten czas w roku, kiedy dobre światło do zdjęć jest naprawdę trudno złapać, tym bardziej sesja tej herbaty cieszy. Chopin to mieszanka czarnej cejlońskiej herbaty BOP-1 z dodatkami: hibiskusem, kandyzowaną pomarańczą, kokosem, jabłkiem, truskawką, bławatkiem, liofilizowana pomarańczą - wbogacone dodatkiem aromatu.


Mieszanka pięknie wygląda, a susz pachnie cytrusami - to już nieco przywołuje grudniową, świąteczną atmosferę.


Tej herbacie zdecydowanie należy się parzenie wrzątkiem, żeby wydobyć smak z jej liści, ale też z dodatków. Napar jest brązowy, klarowny i utrzymuje taki lekko cytrusowy aromat. Kilka minut pazenia wystarczy, aczkolwiek pozostawienie liści w wodzie wcale nie psuje mocno smaku.


Chopin to łagodna czarna herbata ze słodkawo-cytrusowym posmakiem. Warta uwagi.

sobota, 21 listopada 2020

Wilkin&Sons Pure Darjeeling Tea

 

Na coraz krótsze dni potrzebuję coraz mocniejszych herbat. Im cięższy smak, tym lepiej. Hinduskie darjeelingi sprawdzają się bardzo dobrze, specjalnie parzę je długo, aż trochę ścierpną.


Tą piękną puszkę od marki Wilkin&Sons dostałam w prezencie (jak wiele herbat) i z radością otworzyłam. Szczelne zamknięcie świetnie zachowało aromat suszu - taki gorzki, trochę gryzący. Tak pachniała czarna herbata, która była w domu za czasów mojego dzieciństwa!



Zalecone parzenie to 90 stopni, ale ja nie czekam, aż woda wystygnie, zalewam tą herbatę wrzątkiem i parze dobrych kilka minut. Ma piękny, głęboki brązowy kolor i delikatny aromat.


Smakuje świetnie - jest dość mocna, wyrazista. Na opakowaniu jest napisane, że jest dostarczana na dwór Królowej Wielkiej Brytanii! Tym lepiej się ją pije przy kolejnych odcinkach The Crown ! :)

poniedziałek, 2 listopada 2020

Pu erh

 

Nie było mnie tu nieprzyzwoicie długo, ale załatwiałam ważne sprawy i zrobiłam to skutecznie :) Ostatnie zdjęcia herbaty, jakie robiłam, są też nieprzyzwoite - słońce na nich świeci wręcz wulgarnie w porównaniu z tym, co mamy teraz za oknami. Niemniej jednak właśnie ten pu erh towarzyszył mi w ostatnim czasie i dzisiaj kilka słów o nim.


Dostałam tą herbatę w prezencie, cieszyła szczególnie, bo jakoś sama ostatnio czerwonej herbaty nie kupowałam. Ciemnobrązowy susz pachnie bardzo delikatnie, wręcz słabo, na pewno nie drażni, może jest nawet odrobinę słodkawy?


Parzony klasycznie, w około 95 stopniach przez kilka minut, daje piękny, bursztynowy napar, którego aromat już jest nieco bardziej drzewny, ale ciągle delikatny. Taki też jest w smaku - to zdecydowanie łagodny pu erh, mało wyrazisty, lekki. Taki, powiedziałabym, na początek przygody z tym rodzajem herbaty.


Polecam tym, którzy dopiero spotkają się z tą herbatą i tym, którzy szukają czegoś lekkiego, ale niebanalnego. A ja rozglądam się za kolejną czerwoną herbatą, tyle że teraz ciężką i mocną ;)

czwartek, 13 sierpnia 2020

Hawajska plaża


Pierwszy dzień urlopu wydaje się idealny, żeby po długiej przerwie wrzucić coś na bloga. Wielkich wakacji nie będzie - taki rok. Na rozbudzenie wyobraźni i marzeń o wyjazdach w nieokreślonej przyszłości polecam herbatą Hawajaska plaża


Mimo skrupulatnego przeszukania czeluści Internetu, nie znalazłam dokładnego składu tej mieszanki. Nie mam wątpliwości, że jest na bazie czarnej herbaty (assam?), a pośród dodatków są kawałki suszonej cytryny, chyba żurawiny, kandyzowane owoce, płatki nagietka i trawa cytrynowa. Susz pachnie bardzo owocowo.


Parzę tą herbatę wrzątkiem, woda zyskuje piękny, czerwonawy kolor. Owocowy aromat jest dość intensywny, a ilość dodatków sprawia, że sama czarna herbata jest słabo wyczuwalna... trochę jakby to był rooibos! Orzeźwiająca, na upał.