Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rooibos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rooibos. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2020

Rooibos Zanzibar



Z nadejściem wiosny i cieplejszych dni (doświadczanych głównie na balkonie...) nabrałam ochoty na owocowe, orzeźwiające napoje. Z mojej przepastnej szafki wybrałam sobie zakupiony swego czasu w Szczecinie rooibos z dodatkami.



Zapach mieszanki Rooibos Zanzibar jest po prostu zniewalający, na pewno dlatego ją kupiłam. To bardzo intensywny aromat słodkich owoców, z mocnym waniliowym akcentem okraszony kwiatową nutą. Tak słodki, że aż kręci w nosie. Nie przypominam sobie drugiej takiej herbacianej mieszanki, której zapach byłby niemalże porównywalny z perfumami! W składzie oprócze rzeczonego roooibosa (zielonego) znajdziecie plasterki cytryny, czerwony i biały pieprz (!), goździki, kawałki mango, imbiru, cynamony, wanilii, kwiatki róży, kaktusa oraz aromat. Na bogato.



Ja zalewam tą herbatkę wrzątkiem i parzę dość długo (nawet 5-10 minut), żeby wyciągnąć z suszu jak najwięcej koloru i smaku. Bo niestety mimo mnogości dodatków, smak naparu nawet po długim parzeniu jest rozwodniony... To nie jest ta intensywność, której można było się spodziewać po otwarciu opakowania. Napój o kolorze miodu oczywiście ma przyjemny typowy dla rooibosa smak, bardziej orzeźwiający niż słodki, ciekawa jest też pikanteria, której dodaje pieprz, ale to wszystko baaardzo łagodne.



Dużo po tym napoju oczekiwałam, niestety dawno się tak nie rozczarowałam... Trudno mi tą mieszankę polecić, zakochałam się w zapachu, ale smak mnie nie przekonał.

niedziela, 10 listopada 2019

Lov Organic Rooibos Amande



Puszki z herbatami Lov Organic są po prostu przepiękne, trudno oderwać od nich wzrok w sklepie. Błyszczące z metalowym zamknięciem - miło trzyma się je w rękach. W czasach, kiedy zorientowaliśmy się, że jednorazowość nie powinna nam towarzyszyć, o to chyba właśnie chodzi - żeby ta puszka po herbacie była taka poręczna i przyjemna dla oka, żebyśmy nie wyrzucili jej do śmietnika, ale zachowali i używali - na kolejne herbaty!



Nie pamiętam dokładnie, jak kupowałam tą konkretnie mieszankę (obstawiam, że na lotnisku... niestety ciągle sporo latam...), ale sądzę, że do jej zakupu przekonał mnie zapach - podejrzewam, że w tamtym sklepie musiały być wystawione próbki herbat. Ten Rooibos pachnie po prostu obłędnie, to, co wydobywa się z opakowania przy każdym otwarciu, a szczególnie pierwszym, to jakiś obłęd. Ten aromat jest słodki jak landrynki! Sam susz jest bardzo drobny, w strukturze takie sianko o twardych drobinkach. Skład jest bardzo prosty - rooibos i naturalny aromat migdałów, nic więcej.



Zalecane parzenie to 90 stopni, przyznaję, że ja zlewam ten susz wrzątkiem i parzę minimum pięć minut. Napar traci już tak słodki aromat, wówczas staje się już zdecydowanie bardziej migdałowy. Woda nabiera głębokiego, czerwonawego koloru.



W smaku to zdecydowanie bardziej wytrawny, nieznacznie słodkawy napój o wyraźnym posmaku migdałów. Wyjątkowy, bardzo polecam!

wtorek, 31 lipca 2018

Rooibos Chillout



W czasie mojej ulubionej pory roku (czyli upałów :D) niekoniecznie możemy mieć ochotę na intensywną herbatę, której ciężki smak w gorącej temperaturze nie przynosi specjalnie orzeźwienie. Na tą okazję świetnie sprawdzą się herbaciane alternatywy - ja wyciągnęłam z szafki mieszankę, w której dominuje rooibos. Ta afrykańska roślina, inaczej nazywana czerwonokrzewem, daje świetny, słodkawy napar.



Rooibos Chillout to mieszanka, w której obok czerwonokrzewu pochodzącego z RPA, znajdują się bardzo ciekawe dodatki: truskawka, kwiat lawendy, mięta pieprzowa i trochę aromatu. Susz ma pomarańczowo-brązowy kolor i jest poprzetykany błękitno-zielonymi dodatkami. Zapach wydobywający się z paczki jest zdominowany przez lawendę i miętę.



Tą mieszankę należy potraktować jak herbatkę ziołową - wskazane jest długie parzenie wrzątkiem. Pięć minut to minimum. Uzyskany napar ma bardzo głęboki, bursztynowy kolor. W aromacie zdecydowanie bardziej przebija się rooibos niż pozostałe dodatki.



Rooibos Chillout smakuje bardzo dobrze. To lekko słodkawy napój, nieco miodowy, a przy tym orzeźwiający, dzięki wyczuwalnej obecności mięty. Polecam schłodzony, na upalne dni po prostu perfekcyjny!