Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2020

Pu erh

 

Nie było mnie tu nieprzyzwoicie długo, ale załatwiałam ważne sprawy i zrobiłam to skutecznie :) Ostatnie zdjęcia herbaty, jakie robiłam, są też nieprzyzwoite - słońce na nich świeci wręcz wulgarnie w porównaniu z tym, co mamy teraz za oknami. Niemniej jednak właśnie ten pu erh towarzyszył mi w ostatnim czasie i dzisiaj kilka słów o nim.


Dostałam tą herbatę w prezencie, cieszyła szczególnie, bo jakoś sama ostatnio czerwonej herbaty nie kupowałam. Ciemnobrązowy susz pachnie bardzo delikatnie, wręcz słabo, na pewno nie drażni, może jest nawet odrobinę słodkawy?


Parzony klasycznie, w około 95 stopniach przez kilka minut, daje piękny, bursztynowy napar, którego aromat już jest nieco bardziej drzewny, ale ciągle delikatny. Taki też jest w smaku - to zdecydowanie łagodny pu erh, mało wyrazisty, lekki. Taki, powiedziałabym, na początek przygody z tym rodzajem herbaty.


Polecam tym, którzy dopiero spotkają się z tą herbatą i tym, którzy szukają czegoś lekkiego, ale niebanalnego. A ja rozglądam się za kolejną czerwoną herbatą, tyle że teraz ciężką i mocną ;)

wtorek, 13 października 2015

Herbata czerwona migdałowa + Literacki Nobel dla Swietłany Aleksijewicz!



Herbata czerwona migdałowa to pierwsza z mieszanek z moich zakupów, które niedawno zrobiłam w Czajowni. Tak, jak możemy się spodziewać po jej nazwie, jest pełna migdałowych drobinek.






Z opakowania wydobywa się bardzo ciekawy aromat - łagodnej herbaty ze słodką, orzechową nutą. Instrukcja parzenia to 4 minuty w wodzie o temperaturze 100 stopni. Jedna łyżeczka (to jest około 2-3 g herbaty) świetnie sprawdzi się do przygotowania dużego kubka herbaty (250-300 ml).


susz

Napar ma dużo delikatniejszy zapach niż susz. Smakuje świetnie! To raczej delikatna herbata z miękkim, migdałowym posmakiem. Opisywałam tutaj kiedyś migdałową herbatę od Dilmah, która była smaczna, ale jednak nie była naturalna. A w tej herbacie nie ma krzty sztuczności!




Kubkiem tej świetnej herbaty chciałabym uczcić najlepiej przyznaną za mojego życia Literacką Nagrodę Nobla! Moich zachwytów nad reportażem Swietłany Aleksijewicz doświadczyliście na tym blogu nie raz (tu czy tu) - nie mam wątpliwości, że to zasłużona laureatka. Ta nagroda gra też na jakiejś ze strun mojej duszy - Moja Babcia przyjechała do Polski z dzisiejszej Białorusi, mam krewnych w tym kraju i o realiach reżimu Łukaszenki wiem nie tylko z mediów. Życzę Białorusinom, żeby to wydarzenie było pretekstem dla Europy do bliższego przyjrzenia się problemom naszych sąsiadów zza wschodniej granicy.