Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lutego 2022

Siri Hustvedt - Wspomnienia przyszłości


Im jestem starsza, tym rzadziej trafiam na książki, które mi się nie podobają. Starannie je sobie dobieram, wiem, czego się spodziewać w zależności od tego, co zostało już o danej książce napisane. Doskonale też wiem, jakie tematy mnie ciekawią i wystrzegam się eksperymentowania z lekturami.
A tu taka wtopa.

Książka Siri Hustvedt była wymieniana jako jedna z najlepszych w 2021 roku w źródłach, które cenię, jeśli chodzi o opinie dotyczące współczesnej literatury. Tematyka wydawała się ciekawa, we wszystkich opisach pojawiało się intrygujące zawiązanie fabuły - do mieszkania w Nowym Jorku wprowadza się młoda kobieta; w nocy zaczyna słyszeć niepokojące zawodzenie sąsiadki. I co z tego wyniknie.

Męczyłam się strasznie, w mojej opinii książka jest po prostu nudna. Owszem, dziewczyna poznaje swoją zawodzącą sąsiadkę, dowiaduje się co nieco o niej, nawet jakby wplata ją do swojego życia towarzyskiego. I tyle. Fabuła żadna, rozwlekłe przemyślenia, górnolotne nawiązania do literatury i sztuki, które w moim odczuciu były kiczowate. Nic, ale to nic ciekawego, historia bez polotu, przegadana. Nic się nie dzieje. NIE polecam!

Jedyny zabieg, który doceniam, to konfrontacja dzienników z młodości z życiowym doświadczeniem wiele lat później. Piękny pomysł, pięknie zmarnowany.

poniedziałek, 13 września 2021

Jakub Małecki - Horyzont


Chyba trochę wypadłam z obiegu. W czasie pandemii, gdy po książki sięgnęli nawet ci, którzy tego zwykle nie robią, jakoś przestałam być na bieżąco (nie, że nie czytałam, ale były to jakieś stare, odleżane pozycje). Umykały mi czytelnicze nowości, odkrycia, wschodzące gwiazdy, a także autorzy ugruntowujący swoją pozycję. Bo chyba do tych ostatnich należy zaliczyć Jakuba Małeckiego - trochę książek już w swoim dorobku ma, świetnie recenzowanych. Ale wróciłam do biblioteki (po latach!) i to był bodziec, żeby nadgonić zaległości rodzimego rynku wydawniczego.


W Horyzont bardzo się wciągnęłam, trudno było mi się oderwać od tej książki, to było super. Historie obu głównych bohaterów w formie dwóch splatających się wątków są bardzo dobrze dopracowane i rozwijają się w idealnym tempie. Może ciut przewidywalnie, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Zarówno ona i on przytłoczeni swoimi problemami i mimo, iż te problemy są z zupełnie różnych światów (misja w Afganistanie versus rodzinne tajemnice), gdzieś tam ich łączą, dają w ogólnym rozrachunku nadzieję. Do tego świetny, przystępy język, nieprzegadane. Polecam.

wtorek, 27 kwietnia 2021

Tomasz Organek - Teoria opanowywania trwogi


Pierwsza i póki co jedyna powieść Tomasza Organka, którego cenię za twórczość muzyczną, wzbudza mieszane uczucia. Może gdyby był to debiut osoby nieznanej szerszej publiczności oczekiwania byłyby mniejsze? Bylibyśmy - my czytelnicy - bardziej wyrozumiali dla autora?


Dwóch bohaterów chwilę przed czterdziestką, zupełnie pogubionych, bez celu i motywacji. Niezawodny od czasów starożytnych topos drogi. Diagnoza pokolenia trafna. Język przystępny, przyjemnie się to czyta. Jakiś pomysł na to był, środki na realizację też.

Czego zabrakło? Z mojej perspektywy dopracowanej akcji i fabuły. Mało przekonujące te przygody na trasie. Niby prawdopodobne, a jednak nie, trochę groteska. I bardzo szybko domyśliłam się tego niespodziewanego zakończenia.

Warto przeczytać, nie będziecie żałować czasu spędzonego z tą książką, bo nie jest zła. Ale bardziej potraktujcie ją jako ciekawostkę, może zapowiedź kolejnej, bardziej dopracowanej powieści?

niedziela, 14 marca 2021

Marcin Rotkiewicz - W królestwie monszatana

Godna uwagi lektura na te przedziwne pandemiczne czasy, w których otacza nas multum teorii spiskowych. Niestety akurat dopisanym w podtytule szczepionkom autor poświęcił niewiele miejsca, prym wiedzie GMO, ale i tak tą lekturę polecam. Jako fanka nauki, przeciwniczka celebrity-based medicine.


To naturalne, że obawiamy się tego, co nowe i obce. W związku z tym łatwo poddajemy się sugestiom i dajemy wiarę mitom na temat nieoswojonych jeszcze technologii. Niepotwierdzonych, powszechnie krążących w opinii publicznej informacji na temat żywności wyprodukowanej z wykorzystaniem modyfikacji genetycznych jest mnóstwo. Autor skrupulatnie weryfikuje dla czytelnika te informacje i przedstawia fakty, zamiast pomówień. GMO z nami jest i będzie, to nieuniknione. Warto wiedzieć, czy rzeczywiście niesie ze sobą jakieś zagrożenia (niekoniecznie).

Lektura uzupełniająca: Głód Martína Caparrósa...

sobota, 23 stycznia 2021

Robert Seethaler - Całe życie


To bardzo niepozorna książka, wręcz książeczka. W pięknej, hipnotyzującej okładce, ale niewielka, nie ma nawet dwustu stron. Czy zmieściło się w niej tytułowe całe życie? Tak!
 

Bohater powieści wiedzie monotonne życie w austriackich Alpach. Wykonuje ciężką fizyczną pracę, a los go nie oszczędza. Wiele tu codziennych trosk, a żadnej niecodziennej przygody. To piękny hołd złożony prawdziwemu życiu. Smutny, poruszający... Bardzo polecam. 

środa, 6 stycznia 2021

Szczepan Twardoch - Pokora


Właśnie skończyłam oglądać serialową wersję Króla na podstawie bestsellerowej powieści Szczepana Twardocha - ujęła mnie, ale nie powaliła na łopatki, czegoś tam zabrakło... Pokora to pierwsza po Królu i Królestwie powieść pisarza, więc poprzeczka dla niej była postawiona bardzo wysoko... Czy sprostała oczekiwaniom? Sądzę, że tak!
 

Główny bohater powieści nosi nazwisko Pokora i od pierwszych stron pokornie, aż nazbyt, znosi los, który go spotyka. A ten los go nie oszczędza, mimo iż wydaje się, że czasami się do niego uśmiecha - w końcu chłopak z górniczej rodziny początków XX wieku dostaje szansę na edukację i nie dzieli robotniczego losu swojego ojca i rodzeństwa. Trafia do okopów I wojny światowej, po wojnie budzi się w Berlinie i o tym okresie traktuje główna część powieści.

To bardzo ciekawe tło dla wydarzeń z życia Aloisa, który nie dość, że zagubiony w nowej rzeczywistości, to jeszcze niepewny swojego pochodzenia i tożsamości. Oprócz tego uwikłany w mroczną relację z władczą kobietą. 

To powieść napisana z rozmachem, wciągająca i intrygująca. Polecam.

sobota, 29 sierpnia 2020

Hanya Yanagihara - Małe życie


 Pamiętam czas po premierze tej książki, kiedy była na absolutnym topie i zdjęcie te okładki przewijało się przez wszystkie media społecznościowe. Wzbudzała wiele emocji. Dostałam ją wówczas w prezencie, ale lekturę odłożyłam sobie na później.

Nie wiedzieć czemu, ale miałam przeświadczenie, że to będzie historia równolegle traktująca o wszystkich czterech jej bohaterach. Dłuższą chwilę wyczekiwałam na pojawienie się wątków skupionych na pozostałej trójce, zanim uświadomiłam sobie, że głównym bohaterem jest tylko jeden z grupy przyjaciół i to już o nim będzie cała powieść. W sumie jego jedno życie zawierało w sobie tyle, że wypełnia ten przepastny tom po brzegi... Wobec tego jeśli jeszcze nie znacie Małego życia, to uprzedzam, że wbrew tytułowi jest ono wprost ogromne. Wypełnione bezkresnym cierpieniem i ciągłymi próbami odcięcia się od okropnej przeszłości. Czy można od niej uciec? Pytanie retoryczne.

Dużo tu Nowego Jorku, dużo pięknej Ameryki, amerykańskiego snu. Sukces przelewający się przez piękne mieszkania, drogie restauracje i sklepy. Głównie chyba dla kontrastu ze zranioną duszą Juda.

Mam nieodparte wrażenie, że Małe życie powinno było wyjść w tym roku. W sam raz na czas pandemii, której końca nie widać... Z drugiej strony nie wiem, czy nie wpędziłaby nas teraz w jeszcze większą depresję... Podsumowując - bezgranicznie smutne. Skłania do refleksji, każe się rozejrzeć wokół siebie i docenić to co mamy - niematerialnego. Ale jeśli jesteście w złej kondycji psychicznej, trzymajcie się z daleka, ta książka nie podniesie Was na duchu, bo jest po prostu druzgocąca.

sobota, 16 maja 2020

Stephanie Land - Sprzątaczka


A może zdumiała Was krytyczna sytuacja Amerykanów w obliczu pandemii koronawirusa? Jak miliony mieszkańcow w USA w ciągu tygodnia straciły pracę? Jak wiele osób zaraziło się koronawirusem i ile z tego powodu zmarło? W takim mocarstwie jak Stany Zjednoczone - jak to możliwe?


Ta z wierzchu niepozorna i wydaje się, że niezwiązana z tematem, debiutancka książka Stephanie Land odpowie Wam na te wszystkie pytania. To autobiograficzna relacja, w której autorka drobiazgowo opisuje swoje życie tak naprawdę na progu dorosłości, gdy zaczyna sama pracować na swoje utrzymanie. Dziecko z nieplanowanej ciąży i nieudanego związku sprawia, że odpowiedzialność i zobowiązania spoczywające na bohaterce tylko rosną. A Ameryka nie jest naszą przytulną Europą i bezwzględnie punktuje każde potknięcie. Wsparcie ze strony państwa jest bardzo ograniczone, podobnie z prawami pracowników. Same miejsca pracy niepewne, zmieniające się z tygodnia na tydzień. Dostęp do ochrony zdrowia - luksus, zdecydowanie nie dla wszystkich. 

Te kwestie są niejako uwarunkowane systemowo, można zapytać, co w takim razie ze wsparciem ze strony rodziny, bliskich? Nie jest to sprawa oczywista, a już na pewno nie jest to coś, co można wziąć za pewnik w tym kraju...

Amerykanie w obliczu kryzysu zachowali się tak, jak zostali nauczeni - każdy martwi się o siebie, przecież każdy jest panem swojego losu. Stąd gwałtowny wzrost bezrobocia i kryzys gospodarczy. Ochrona zdrowia dla wybranych - wobec tego tylko wybrani mają szansę wyleczyć się z koronawirusa. Koronawirus zabija częściej tych z tymi legendarnymi już chorobami współistniejącymi - zaniedbani zdrowotnie Amerykanie to najlepsi kandydaci. Kapitalizm w najczystszej postaci. Polecam tą książkę! 

wtorek, 12 maja 2020

Paweł Reszka - Mali Bogowie 2. Jak umierają Polacy


Po serii książek podróżniczych, które chociaż myślami mogą nas w tym zamknięciu zabrać gdzieś w odległe strony, mam kolejny zbiór tematycznych lektur. Ale już jakby bliżej, na miejscu. Jeśli któreś ze zjawisk, sytuacji czy wydarzeń, do których doszło w czasie pandemii, wydało Wam się niedorzeczne, niemożliwe czy trudno Wam zrozumieć, dlaczego się tak dzieje, to może któraś z książek z dzisiejszego lub kolejnych wpisów cokolwiek wyjaśni. Jakie sytuacje mam na myśli? Na pierwszy ogień trudna sytuacja ratowników medycznych i ogólnie kiepska sytuacja ochrony zdrowia w Polsce (napisałam baaaardzo delikatnie). To, że system opieki zdrowotnej jest w Polsce na dnie i nie ma u władzy polityków, których obchodzi Twoje zdrowie, Obywatelu, było wiadomo przed epidemią koronawirusa. W czasie epidemii ten kryzys się tylko pogłębia.

O tytanicznej, niedocenionej pracy ratowników medycznych już przed kilkoma laty napisał Paweł Reszka w kontynuacji Małych Bogów. Pierwsza część traktowała o lekarzach, w drugiej reportażysta zabrał nas na pierwszą linię frontu czyli pośród pracowników pogotowia i SORów. Napisał, jak jest - a jest katastrofalnie źle. W polskich warunkach niedofinansowanego systemu ludzkie życie ratują przewlekle zmęczeni ludzie, którzy są zmuszeni doraźnie rozwiązywać problemy zdrowotne tych, którym nie zapewniono normalnej, planowej opieki w poradniach czy szpitalach. Zamiast pracy ukierunkowanej na stany nagłe i rzeczywiście nie cierpiące zwłoki (wypadki, poważne urazy, zawały serca, udary) takie systemowe łatanie dziur - wyjazdy do pacjentów, którzy powinni być zaopiekowani w ambulatoriach albo do takich, którym się nudzi. Do tego ograniczona ilość sprzętu i dostępności miejsc, gdzie pacjent po zaopatrzeniu przez pogotowie powinien zostać przekazany. Taka codzienna, stała przepychanka.

Jako lekarz mogę tylko poświadczyć, że to właśnie tak wygląda. Mną ta lektura nie wstrząsnęła, ale myślę, że dla wielu osób, szczególnie tak zwanych młodych, zdrowych może okazać się niemałym szokiem. Ale na pewno skutecznie wytłumaczy, skąd konieczność desperackich zbiórek na walkę z koronawirusem - praca ludzi, którzy bezpośrednio się z tą chorobą stykają, już wcześniej była jedną wielką prowizorką bez zapewnionych godnych warunków pracy i wynagrodzenia... a co dopiero teraz?!

Kwintesencją tej żenady, do której doprowadzili rządzący, jest fakt, że Prezydent RP rapuje, zachęcając do takiej zbiórki. Tylko retorycznie zapytam, czemu robi z siebie pajaca zamiast wpłynąć na odpowiedni wybór miejsc, gdzie lokowane są pieniądze z naszych podatków? 

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Paul Theroux - Safari mrocznej gwiazdy



Pozostaję w temacie książkowych podróży - z niezmiennym apelem, żebyśmy zostali w domach. Z poziomu kanapy proponowałam już europejskie miasto i południowoamerykański kraj. Dzisiaj rekomenduję cały kontynet - Afrykę. Oczami i chyba wszystkimi zmysłami Paula Theroux, którego reporterską twórczość pokochałam od pierwszego spotkania.

W Safari mrocznej gwiazdy Amerykanin opisuje swoją przeprawę wzdłuż całego Czarnego Lądu - od Kairu do Kapsztadu! - z takiej wspomnieniowej perspektywy. Wraca do miejsc, w których pracował jako nauczyciel cztery dekady wcześniej. On się zmienił, te miejca również - okazuje się to ciekawą konfrontacją, chociaż chyba więcej tu smutnych niż optymistycznych refleksji... Theroux podróżuje niespiesznie, być może trochę wybiórczo, bo przez niektóre miejsca przemyka, wręcz z nich ucieka, ale ta jego ścieżka jest bardzo interesująca. Zjednuje sobie ludzi, uważnie ich obserwuje i wszystko, co intrygujące, przekazuje czytelnikowi.

Nie do końca poddaje się też umowności czasu w Afryce, który tak skrupulatnie mierzymy w Europie czy w Ameryce, daje się odczuć, że momentami go ta beztroska tubylców frustruje. W innych momentach z tej beztroski czerpie wytchnienie, cieszy się, że telefon nie dzwoni :) Czas w Afryce płynie inaczej - odczujecie to przy tej lekturze. Polecam!

sobota, 28 marca 2020

Maria Hawranek, Szymon Opryszek - Wyhoduj sobie wolność



Społeczna kwarantanna trwa, szanse na podróże obecnie są zerowe i nie wiadomo, kiedy się to zmieni. Wobec tego polecam kolejną podróżniczą książkę. Ameryka Południowa, Urugwaj - co wiecie o tym kraju? Ja wiedziałam, że mówią tam po hiszpańsku i to wszystko. Nie miałam pojęcia, jak ciekawe jest to państwo.



Jak na Amerykę Południową, Urugwaj ma w miarę stabilną sytuację polityczną (w tym temacie dla porównania odsyłam do Gorączki latynoamerykańskiej), społeczeństwo jest wyedukowane, a kraj mocno zlaicyzowany. Dzieciaki w szkole dostają laptopy, prostytutki mają ubezpieczenia społeczne, pary jednopłciowe adoptują dzieci. Taka perełka kontynentu, o krok przed innymi krajami, chyba nawet nieźle wyprzedza Europę. A mieszka tam raptem 3,5 miliona mieszkańców.

Oczywiście, jest też druga strona medalu, którą autorzy reportażu również skrupulatnie udokumentowali. Są rysy na tym nieskazitelnie poukładanym i tolerancyjnym obrazie Urugwaju. Nie jest tak kolorowo, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, ale ciągle naprawdę wyjątkowo. Urugwaj zdumiewa. Muszę tam kiedyś polecieć!

sobota, 21 marca 2020

Charles King - Odessa



O ironio, mój najbliższy planowany zagraniczny wyjazd był do Mediolanu. Miasta obecnie pogrążonego w najgłębszym chyba kryzysie ze wszystkich miejsc w Europie, które dotknęła pandemia. Kiedy znowu będziemy mogli swobodnie podróżować? Nie wiadomo, ale raczej nie nastąpi to szybko. Tym cenniejsze stają się te podróże, w które mogą nas zabrać książki. Czasu na czytanie w nabliższych miesiącach (nie łudźcie się, że to się skończy za dwa tygodnie) nie będzie brakowało. Myślę też, że to świetny sposób, żeby po prostu nie zwariować w tym zamknięciu...



Powiedzieć o Odessie, że historia tego miasta jest bardzo burzliwa, to jak nie powiedzieć nic. Książka Charlesa Kinga pokazuje, jak wiele doświadczył ten ukraiński port. Położenie miasta sprawiło, że miało tu miejsce wiele zbrojnych działań i trafiali tu ludzie najróżniejszych narodowości. Jednocześnie w tej zbiorowości powstał ważny ośrodek kultury i nauki, chociaż w tle co rusz spokój burzyły działania wojenne lub polityczne przewroty. I ta niespokojna historia toczy się dalej...

Oprócz ogólnego spojrzenia, nie brakuje tu szczegółowych opisów sylwetek ludzi, którzy odegrali ważną rolę w historii miasta. Są pośród nich kolejni rządzący miastem, ale także wielu artystów - pisarzy, aktorów.

W latach 1812-1813 Odessę dotknęła epidemia dżumy. Od tamtej pory minęły ponad dwa wieki, a najskuteczniajsza metoda walki z tego typu klęską to niezmiennie izolacja. Zostańcie w domach.

piątek, 21 lutego 2020

Jakub Żulczyk - Wzgórze psów



Na półce czeka na mnie już najnowsza powieść Jakub Żulczyka Czarne słońce, ale jeszcze zanim po nią sięgnę, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na wcześniejsze Wzgórze psów, które uważam za porządny kawałek literatury. Owszem - brudnej, mrocznej i wulgarnej. Rzeczywiście, to thriller. Ale nie chodzi to, żeby było miło.



Zawiązanie powieści to moment, w którym parze młodych ludzi powija się noga. Tak życiowo wszystko przestaje wychodzić: utrata pracy, kryzys relacji, brak perspektyw i pomysłu co dalej. Przenoszą się z Warszawy do miasta, w którym on się wychował i gdzie mogą zamieszkać w jego rodzinnym domu. Przeprowadzka tylko dokłada problemów, nowych i tych starych, których już miało nie być. A, i oczywiście zbrodnia. Jest w tle, w końcu thriller. A wszystko na polskiej prowincji.

Podobnie jak autor pochodzę z małej miejscowości na Mazurach, więc atmosfera tej książki jest mi niesamowicie bliska. Doskonale rozumiem i czuję atmosferę opisywanych wydarzeń - od tych sielankowych wspomnień z wczesnej młodości do lokalnych afer i układzików. To inna Polska niż ta w stolicy. Żulczyk świetnie oddaje ten specyficzny klimat.

Polecam. Nie tylko z sentymentu do Mazur!

niedziela, 12 stycznia 2020

Steven Pinker - Piękny styl



A może wśród Twoich postanowień noworocznych są jakiekolwiek związane z pisaniem? Jakichkolwiek tekstów, nie musi to być zaraz wielka powieść. Artykuł? Dziennik? Nawet ważny mail! Każda z tych rzeczy może zostać napisana źle lub naprawdę dobrze. W dobrym stylu. O tym jest książka Stevena Pinkera Piękny styl.

W dobie wszechobecnego Internetu, zalewu skrótowych informacji, natłoku krótkich wiadomości tekstowych o ten piękny styl na pewno trudniej, ale jestem przekonana, że warto popracować nad tym, żeby wszystkie teksty, które przygotowujemy były wartościowe, zrozumiałe, spójne - po prostu dobrze napisane. Autor tego podręcznika jest właśnie takiego zdania. Prowadzi nas przez meandry konstruowania tekstu, zwraca uwagę na kluczowe elementy i pomaga omijać pułapki. Pokazuje, jak skupić się na celu naszego tekstu - przekazaniu informacji, którą my mamy i chcemy, by czytelnik otrzymał ją w jak najlepszej formie. Sztuka! Gratka dla osób zawodowo zajmujących się pisaniem, ale równie interesująca pozycja także dla tych, którzy piszą sporadycznie. Sporo tu także rozważań o literaturze w ogóle i mechanizmach działania języka. Nie mogę się powstrzymać i muszę przytoczyć tutaj mój ukochany cytat z Wittgensteina: Granice mojego języka są granicami mojego świata.

Książka powstała w języku angielskim i siłą rzeczy wszystkie rozważania i porady dotyczą właśnie tego języka. Większość jest uniwersalna, część wymagała modyfikacji na rzecz polskiego, a fragment był zupełnie nieprzekładalny na polski i został przytoczony w oryginale. Chylę czoła przed tłumaczką, panią Agnieszką Nowak-Młynikowską, która wykonała tą wielką pracę dla polskich czytelników.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Naomi Klein - Nie to za mało



Jeśli czytaliście wcześniejsze książki Naomi Klein, z tej nie dowiecie się wiele nowego. Jeśli nie czytaliście jeszcze Klein w ogóle, to jest to dobra książka na zapoznanie z autorką, a potem przejście do pozostałych. Nie to za mało powstało jako reakcja na objęcie prezydentury w USA przez Donalda Trumpa, który stanowi kwintesencję tego, czemu znana działaczka społeczna głośno się sprzeciwia. Wpływ wielkich korporacji na rządy, ignorowanie zmian klimatycznych, powiększanie dysproporcji między biednymi a bogatymi - tym charakteryzuje się polityka jego gabinetu.



Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób wypunktowuje wszystkie przewinienia Trumpa i prognozuje, co może się wydarzyć w USA pod jego rządami (co rzeczywiście się sprawdza). Polecam, chociaż zabrakło klarownie podanego alternatywnego scenariusza. Jak zorganizować świat, z którym Naomi Klein by się zgadzała?

Książka świetnie koresponduje z wchodzącym właśnie do kin (widziałam przedpremierowo) filmem Gorący temat (ang. Bombshell). To historia latami molestowanych seksualnie przez przełożonych reporterek telewizji Fox. Donald Trump był w tle tych wydarzeń. Obsada filmu jest genialna - Charlize Theron, Nicole Kidman, Margot Robbie - i gorąco go Wam polecam.

O wcześniejszych książkach Naomi Klein wydanych po polsku pisałam tutaj.

niedziela, 22 grudnia 2019

Najlepsi o języku polskim - prezenty na ostatnią chwilę



Tak jak przed rokiem i przed dwoma laty, na chwile przed Świętami chcę Wam polecić zestaw kilku świetnych książek, które mogą się sprawdzić jako prezent na ostatnią chwilę. Warto je sprezentować również samemu sobie, tak po prostu ;)

Moją pasją jest nauka języków obcych i naprawdę sporo się nimi posługuję, ale moją największą miłością pozostaje jednak język polski. Uważam, że nasza ojczysta mowa jest naprawdę wyjątkowa! Jestem szczęśliwa, że mam opanowany tak trudny język! Czy dałabym radę nauczyć się polskiego jako języka obcego? Oj, wątpię! A tak, nie dość, że go świetnie znam, to jeszcze moge zgłębiać jego zawiłości i tajniki. Te trzy książki są stworzone do tego, by się w cudownym języku polskim rozsmakowywać.



Dwie z tych książek to dzieło tercetu profesorów - Jerzego Bralczyka, Andrzeja Markowskiego i Jana Miodka - chyba nie trzeba ich przedstawiać. We Wszystko zależy od przyimka w rozmowie moderowanej przez Jerzego Sosnowskiego rozprawiają o ciekawych zjawiskach w języku np. spolszczonych angielskich wyrazach, jakże modnych obecnie żeńskich formach, itp. Trzy po trzy to z kolei zbiór krótkich analiz, komenatarzy odnoszących się do konkretnych słów - jak te słowa zmieniały swoje znaczenie, jak funkcjonują w języku, jak powinny być stosowane. Baaardzo pouczające. Ostatnia książka - 500 zdań polskich to w całości dzieło profesora Bralczyka. Bardzo trafne omówienia wyrażeń, które powszechnie funkcjonują w naszej codziennej mowie, a nie zawsze zdajemy sobie sprawę z ich pochodzenia i pierwotnego znaczenia. Można otwierać na chybił trafił i czytać wspólnie :)

wtorek, 5 listopada 2019

Natalia Fiedorczuk - Jak pokochać centra handlowe



Nie wiem, czy to dobrze, że do depresyjnego listopada dokładam depresyjną książkę, ale cóż. Life is life, a to bardzo ważna i potrzebna książką, jakkolwiek smutna by nie była. Jak pokochać centra handlowe nie bez powodu została nagrodzona w 2016 roku Paszportem Polityki.

Natalia Fiedorczuk przygotowała bardzo wnikliwe studium codzienności świeżo upieczonej matki, wcześniej ciężarnej. Takiej matki-Polki naszych czasów. Stabilizacji finansowej niewiele, wsparcia ze strony partnera też za bardzo nie widać, a macierzyństwo okazuje się niespodziewanym, wielkim, przytłaczającym wyzwaniem. Kliniczna depresja czai się tuż za rogiem.

Autorka, opisując te na pozór najzwyklejsze kroki młodej kobiety w nowej życiowej roli, obnaża wszystkie systemowe problemy, które napotykają dziewczyny z brzuszkami, a potem wózkami. Pięćset plus tej codziennej udręki nie wynagrodzi. Potrzeba mądrych, wspierających partnerów. Rozsądnej rodziny. Dobrych rozwiązań w prawie pracy. Udogodnień w infrastrukturze. Tytułowe centrum handlowe, świątynia konsumpcjonizmu, staje się paradoksalnie schronieniem. Tak być nie powinno. 

Nie wiem, czy młode matki powinny to czytać. Chyba na każdej stronie pozostaje im stwierdzenie, że też tak mają. Ja przykładowo nie czytam książek o problemach młodych lekarzy, skoro mam to na co dzień. Ale nie mam wątpliwości, że to książka dla partnerów tych kobiet, ich rodzin, przyjaciół, pracodawców, decydentów - wszystkich, którzy kształtują ich rzeczywistość. Otwórzcie oczy, bo te dziewczyny są zbyt zmęczone, żeby głośno mówić, jak im NIE pomagacie.

piątek, 1 listopada 2019

Sam Quinones - Dreamland. Opiatowa epidemia w USA



Bardzo długo zbierałam się do napisania postu na temat tej książki - nie miałam zupełnie pomysłu, jak ją ugryźć. Jestem przekonana, że to świetny i wartościowy reportaż. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że duże znaczenie w moim odbiorze tej lektury ma fakt, że jestem lekarzem i sama dysponuję w szpitalu opioidowymi lekami przeciwbólowymi. Siłą rzeczy wiem o nich więcej, znam też polskie regulacje obrotem tymi środkami. Nie wiem tylko, czy przez to powinnam być mniej czy bardziej zaskoczona sytuacją, do jakiej doprowadzono w USA?



Dreamland. Opiatowa epidemia w USA to rzeczowa opowieść o tym, jak lekkomyślnie przepisywane opiaty, na często błahe dolegliwości bólowe, doprowadziły do epidemii uzależnień od narkotyków w Stanach Zjednoczonych. Wcale nie mówimy o jakichś zamierzchłych czasach - to ostatnie dekady. To się dzieje teraz. Poznajemy perspektywę chyba wszystkich uczestników tego procederu i wszystkich, którzy zostali w jakiś sposób tą sytuacją dotknięci. Są tu relacje lekarzy, dilerów narkotyków, uzależnionych pacjentów, ich rodzin, pracowników społecznych, policjantów, etc. Od tabletki na skręconą kostkę do zastrzyków z heroiny - okazuje się, że droga jest dość prosta... Sprzyja temu system opieki zdrowotnej i społecznej w Ameryce Północnej i oczywiście narkobiznes ma w tym ogromny interes.

Jak to wszystko się wydarzyło? Zachęcam do lektury! Ku przestrodze, dla namysłu. Nie przestanę przepisywać tych leków, nie powiem też, że nikt nie powinien ich przyjmować - jednak w tym wypadku konieczna jest szczególna ostrożność. Lektura Dreamland to potwierdza.

niedziela, 8 września 2019

Ilona Wiśniewska - Hen. Na północy Norwegii



Podobnie jak poprzednią książkę Ilony Wiśniewskiej (czyli Białe o Spitsbergenie),  Hen polecam do czytania jedynie latem/wczesną jesienią. Jeśli jesteście takimi zmarźlakami jak ja :) Mi byłoby bardzo ciężko znosić taką wiejącą mrozem, pełną nocy polarnej lekturę w zimowe dni - tylko pogłębiałaby moją chandrę związaną ze śniegiem za oknem i kreskami termometru poniżej zera. Sądzę, że już ten wstęp jest dobrą rekomendacją tego reportażu - świadczy o tym, że dobrze oddaje norweskie realia.




Hen. Na północy Norwegii to świetny zbiór opowieści autorki o ludziach zamieszkujących te rubieże Europy w naprawdę surowych warunkach. Niestety, nie tak szczęśliwych i otwartych, jak się może wydawać. Dużo cierpliwości wymagało od autorki wkupienie się w ich łaski i wydobycie intymnych historii. Zimny kraniec kontynentu wcale nie sprzyja rozwojowi, brakuje tam perspektyw, okolica się wyludnia. Warto przeczytać, co jeszcze trzyma tam niektórych mieszkańców i jak tam się naprawdę żyje...

Być może dlatego, że już wcześniej sporo wiedziałam o północy Norwegii od dobrej koleżanki, która tam wyjechała (pozdrawiam serdecznie, jeśli to czyta), w moim odczuciu nie jest to książka zaskakująca - a takie określenie często pada w jej recenzjach. Jednak jeśli macie w głowie stereotypowy obrazek Skandynawii - sielskiej, nieprzyzwoicie drogiej krainy wyłącznie szczęśliwych ludzi, Ilona Wiśniewska to przełamie. Polecam! Ja z kolei prawie nic nie wiedziałam o Spitsbergenie i dlatego najlepszą z książek autorki pozostaje dla mnie Białe.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Stephen King - Mr. Mercedes



Do prozy Stephena Kinga nigdy jakoś specjalnie nie ciągnęło, ponieważ nie jestem fanką horrorów. Nie lubię się bać - zwykle nie czytam takich książek, a już w ogóle nie oglądam tego typu filmów. Mr. Mercedes wpadł mi w ręce kilka lat temu w czasie wyjazdu do USA, reklamowany raczej jako kryminał niż horror, więc się skusiłam. Lektury po angielsku to oczywiście poniekąd nauka języka obcego, więc nawet jeśli treść nie do końca miałaby mi się spodobać, to nie można powiedzieć, że wysiłek w czytaniu poszedł na marne ;)



Zawiązanie historii to tytułowy Mercedes tratujący ludzi zgromadzonych na targach pracy. Kumulacja społecznych lęków związanych z tego typu atakami terrorystycznymi, które miały już miejsce oraz problem bezrobocia w jednym. Sprawca zdarzeń pozostaje nieuchwytny, ale rozpoczyna chorą grę z emerytowany detektywem. Trzeba przyznać, że pisarz wyposażył tą powieść w samych wyrazistych bohaterów. Z kolei akcja jest bardzo wartka, wciągająca i nie pozwala się znudzić.

Według tego, co czytam w Internecie, styl Kinga w tej książce był nieco odmienny od tego, w jaki sposób pisze zwykle. Mogę tylko powiedzieć, że czytało się to dobrze, tekst był dla mnie bardzo przystępny jak na angielskojęzyczną powieść.

W sumie... dobry trening angielskiego. Ciekawa fabuła. Ale jakoś nie przekonuje mnie, żeby sięgnąć po inną książkę autora. Szczególnie wiedząc, że w innych jest sporo fantastycznych wątków. Nie moja bajka.