Jakoś włoskie Mamma mia nie pasuje mi na nazwę dla chińskiej herbaty. W każdym razie to mieszanka godna uwagi: biała, klasyczna herbata Pai Mu Tan z dodatkiem niewielkich cząstek truskawek i śmietankowego aromatu. Pośród dość dużych, poskręcanych listków herbaty widać drobne cząstki owoców, które pachną naprawdę wyraziście.
wtorek, 11 maja 2021
Mamma mia
Jakoś włoskie Mamma mia nie pasuje mi na nazwę dla chińskiej herbaty. W każdym razie to mieszanka godna uwagi: biała, klasyczna herbata Pai Mu Tan z dodatkiem niewielkich cząstek truskawek i śmietankowego aromatu. Pośród dość dużych, poskręcanych listków herbaty widać drobne cząstki owoców, które pachną naprawdę wyraziście.
niedziela, 7 lipca 2019
Pai Mu Tan
sobota, 10 listopada 2018
Irving Biała granat z agrestem
wtorek, 6 września 2016
Clipper Organic White Tea
Przystanek w podróży. Oczywiście na herbatę. Jeszcze kilka dni temu udało mi się zrobić te zdjęcia w naprawdę ciepły, jeszcze zupełnie letni dzień. Wobec tego zapraszam na kolejną herbatę Clipper, którą mam okazję smakować - tym razem Organic White Tea.
W składzie nie znajdziecie żadnych niespodzianek: to czysta, biała herbata i, co wyraźnie podkreśla producent, organically grown. Została opatrzona odpowiednim logo potwierdzającym jej ekologiczne pochodzenie (te znaczki zostały niedawno ujednolicone - listek z gwiazdek obowiązuje w całej Unii Europejskiej, zastąpił dotychczasowe, bardzo różne oznaczenia).
Torebki z herbatą mają bardzo delikatny aromat. Zalecone parzenie to od minuty do trzech w wodzie o temperaturze 90 stopni. Skłaniam się zdecydowanie ku krótszym czasom, mniej niż dwie minuty są wystarczające. Napar, który uzyskujemy ma piękny, złocisty kolor, a pachnie jakby ziołowo.
Jak smakuje? Chciałoby się powiedzieć, że szału nie ma. Piłam różne, dużo lepsze białe herbaty, nie tylko torebkowane, ale również liściaste, które były tańsze. Poprzednie spotkanie z inną herbatą Clipper zrobiło na mnie wrażenie, tym mamy niewypał. Smak Organic White Tea nie zachwyca, jest za mocny jak na białą herbatę, chropowaty i wkrada się tu sporo goryczki. Trudno ją polecić, niestety.
niedziela, 4 października 2015
Mayo herbata biała
Białą herbatę Mayo wygrzebałam z najniższej półki w supermarkecie. Było tam tylko kilka jej opakowań, w ogóle trzeba było jej uważnie szukać. A rozglądałam się za produktami tej marki już od dłuższego czasu, od kiedy zaczęła o nich pisać Deni.
W pudełku znajdziecie zapakowane w folię duże herbaciane listki i całkiem sporo łodyżek, które wspaniale pachną. Aromat jest typowo herbaciany, lekki, orzeźwiający - rozpływam się nad nim.
Polecane parzenie powinno trwać między 3 a 5 minut wodą o temperaturze około 85 stopni. Potwierdzam, sprawdza się doskonale. Napar, który otrzymujemy jest bardzo jasny, klarowny. Jego zapach jest naprawdę delikatny, nawet rozmyty.
Smakuje świetnie. To bardzo, ale to bardzo delikatna herbata, ale jej smak jest pełny. Mam na myśli to, że nie wydaje się rozwodniona, po prostu jest łagodna. Polecam, gdy potrzebujecie czegoś, co Was wyciszy. Ten smak nie pasuje mi do żadnego jedzenia, jest stworzony do smakowania w ciszy, do rozmyślań, do książki...
poniedziałek, 9 lutego 2015
Big Active Herbata Biała, Tajska Cytryna, Kwiat Granatu
Na dobry początek kolejnego lutowego tygodnia proponuję Wam białą herbatę z egzotycznymi składnikami. Warto chociaż myślami nad filiżanką tego napoju uciec od tej depresyjnej, zimowej aury. Co w składzie? Biała herbata (80,3%), skórka pomarańczy, aromaty, skórka cytryny (2%), płatki kwiatu granatu (2%), płatki kwiatu chryzantemy, płatki kwiatu krokosza barwierskiego.
Torebki pachną dojrzałymi cytrusami - takimi, które są już bardziej słodkie niż kwaśne. Wyraźnie widać w nich składniki mieszanki o różnych odcieniach.
Parzyłam ją zgodnie z opisem na opakowaniu - zapewniam, że każda wyższa temperatura zepsuje smak tej herbaty zupełnie. Dwie minuty są wystarczające. Uzyskujemy jasno brązowawy napar, znad którego unosi się kwiatowy aromat - w końcu kwiatów w składzie nie brakowało. Całość smakuje łagodnie, orzeźwiająco ze słabą gorzką nutą. Może nawet jest odrobinę kwaskowata.
Oceniając tą mieszankę przez pryzmat jej podstawowego składnika - białej herbaty, można się poczuć odrobinę rozczarowanym. Herbata jest łagodna, ale jednak kojarzę białe herbaty z jeszcze bardziej delikatnym smakiem i aksamitną fakturą. Tutaj tego nie znajdziecie, smak momentami zbliża się do herbat zielonych i jest chropowaty. Podejrzewam, że odpowiadają za to wrażenie dodatki. Jednak nie oznacza to, że tej mieszanki nie polecam - przeciwnie, świetnie sprawdzi się do codziennego popijania za każdym razem, gdy mamy ochotę na coś lżejszego w smaku od czarnej herbaty, zamiennie z zieloną.
niedziela, 21 grudnia 2014
Bai Hao Yin Zhen (Silver Needle)
Herbata Bai Hao Yin Zhen, powszechnie znana jako Silver Needle, to wyjątkowy produkt. W jej skład wchodzą tylko i wyłącznie pączki liści herbaty, jeszcze nierozwinięte. Zaraz po zerwaniu są przygotowywane naturalnymi metodami. Po wysuszeniu i preparowaniu zyskują piękny, srebrny odcień. Na pączkach widoczny jest regularny meszek. Tej herbaty na rynku jest niewiele, stąd jej zdecydowanie wyższa cena w porównaniu z klasycznymi mieszankami.
Susz pachnie intrygująco. To połączenie trawiastych nut z gorzkim aromatem. Trochę gryzące, ale w sumie przyjemne, zachęcające do spróbowania.
Spośród różnych wariacji na temat parzenia tej herbaty, najbardziej przypadła mi do gustu wersja z temperaturą około 85 stopni i stopniowym wydłużaniem kolejnych parzeń. Przy pierwszym parzeniu - przez mniej niż dwie minuty - uzyskałam jasny napar załamujący w sobie zielony, żółty i brązowy kolor. Pachnie bardzo delikatnie, taką słabą, owocową słodyczą. W smaku jest to coś równie łagodnego, aksamitnego. Przyjemnie rozlewa się na podniebieniu, pozostawiając słodkawy posmak, bardzo stonowany. Kolejne napary, które uzyskiwałam, były jaśniejsze, o słabszym zapachu, ale utrzymującym się charakterystycznym smaku, nawet trochę bardziej wyrazistym. Może odrobinę orzechowym. Świetne doświadczenie.
Herbata Bai Hao Yin Zhen to niezwykła rzecz, obcowanie z nią to genialna przygoda. Do delektowania się, poszukiwania głębi. Warto się nad nią pochylić trochę dłużej.
wtorek, 11 listopada 2014
Loyd Zielona & Biała
Ślubne herbaty w naszym domu już definitywnie się skończyły i przyszła pora na samodzielne zakupy. Kieruję się zasadą wybierania produktów nowych, ale niedalekich składem od tych, które już sprawdziłam i przypadły mi do gustu. Dzisiaj kolejny przykład takiej mieszanki. Zachwyciłam się niegdyś herbatą zieloną marki Loyd, więc do mojego koszyka w sklepie trafiła inna zielona herbata z tej serii, tyle że wzbogacona o dodatek białej, bławatka i aromatu aloesu. To kolejne sprawdzone ścieżki: połączenie liści białej i zielonej herbaty już raz na tym blogu wypadło bardzo dobrze (o, tutaj), a pewna aloesowa mieszanka w ogóle trafiła do mojego Top 10 ;)
W skład tej mieszanki wchodzą: herbata zielona liściasta (87,3%), herbata biała liściasta (10%), płatki bławatka (2%) oraz aromat aloe vera. Herbata w całości pochodzi z Chin. Susz wygląda zachęcająco: drobne, skręcona listki ozdobione niebieskimi płatkami kwiatów. Pachnie bardzo specyficznie, ciężko, z wyraźną kwiatową nutą.
Na opakowaniu wskazano warunki do parzenia tej herbaty - 85 stopni przez 2-3 minuty. W tych warunkach moim zdaniem otrzymujemy cierpki i gorzkawy napar, ja wolę tą herbatę w łagodniejszym wydaniu. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że najbardziej smakuje mi przygotowana w 70-75 stopniach przez krócej niż 2 minuty. Wówczas jest aksamitna i jednolita w smaku, a przede wszystkim nie cierpnie. Liście rozwijają się całkiem znacznie, woda powoli nabiera pięknego, złoto-bursztynowego koloru, znad naparu unosi się słodki zapach aloesu.
Loyd Zielona & Biała nie zwaliła mnie z nóg, ale spełniła oczekiwania. To całkiem przyzwoita herbata, na którą znalazłam sposób, żeby smakowała naprawdę dobrze. Świetnie sprawdzi się do codziennego popijania, ale do wykwintnej mieszanki na specjalne okazje jest jej bardzo daleko...
poniedziałek, 3 listopada 2014
10 najlepszych Ślubnych Herbat - podsumowanie
Sądzę, że po czternastu miesiącach degustacji herbat, które otrzymaliśmy z okazji ślubu, winna jestem sobie, naszym ślubnym gościom i wszystkim czytelnikom bloga podsumowanie. Kilka słów na koniec tej podróży, garść refleksji. I kolejny raz podziękowania ;)
Z każdą otwartą paczką herbaty, utwierdzałam się w przekonaniu, że był to genialny pomysł, a nasi goście spisali się na medal. Doświadczyliśmy wielu nowych smaków, przypomnieliśmy sobie te znane i lubiane. Dało nam to mnóstwo radości! Przy okazji powstał ten blog. DZIĘKUJEMY! Raz jeszcze.
Przeczytałam i obejrzałam wszystkie posty spod etykiety ślubna (było ich niemal 100!) i postanowiłam wybrać te herbaty, które były najlepsze. Określić jednej naj nie udało mi się. Streściłam się w dziesięciu (chociaż i tak było trudno!). Wybrałam przede wszystkim te, których smaki były zaskakujące albo klasycznie genialne. Jeśli po lekturze mojego bloga nabierzecie ochoty na poznanie jakiejś nowej mieszanki, zacznijcie od którejś z poniższych. Zapewniam, że warto!
W zupełnie przypadkowej kolejności, najlepsze Ślubne Herbaty to:
1. Dilmah Earl Grey
Najlepszy earl grey, spośród wszystkich, które do tej miałam okazję spróbować! Więcej o tej herbacie tutaj.
2. After five
Jak czekoladki o tej samej nazwie! Herbata After Five łączy w sobie moc czarnej herbaty, orzeźwiający posmak mięty i słodycz czekolady.
3. Serce Afryki
O kenijskiej herbacie, która zaskoczyła mnie niebanalnym smakiem pisałam tu.
4. Zielona pigwa-imbir
Skład tej mieszanki nie do końca zgadzał się z nazwą, ale doświadczenia z jej degustacji były niepowtarzalne. Było pikantnie!.
5. Zielona Aloevera
Inna zielona herbata o zdecydowanie łagodniejszym, aksamitnie gładkim smaku. Raj dla podniebienia.
6. Pu Erh Mango - Maracuja
Ciężki, charakterystyczny pu erh. Tylko dla koneserów. Polecałam tutaj.
7. Dilmah Springtime Fragrant Oolong
Jedyna herbata z gatunku oolong, która znalazła się wśród prezentów, zwaliła mnie swoim smakiem z nóg. Poezja.
8. Dilmah Italian Almond
I jeszcze jedna herbata marki Dilmah - Italian Almond. Zupełnie inna od wszystkich znanych mi herbat aromatyzowanych.
9. Big Active Yerba mate Kakao i Wanilia
Ta mieszanka to dla mnie niezwykle udany początek przygody z yerba mate.
10. Kwiat miłości
A na koniec herbata, która równie pięknie wygląda, co smakuje. Do obejrzenia tutaj.
Chcesz podarować komuś herbatę? Kilka rad ode mnie w tym poście :)