Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata na świecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata na świecie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 lutego 2018

Kawowo-czekoladowa



Ależ interesującą herbacianą mieszankę dostałam! :) Można by zapytać gości, czy życzą sobie kawę, herbatę czy herbatę kawowo-czekoladową?




Lista składników tej mieszanki przyprawia o zawrót głowy! Do klasycznej herbaty Yunnan OP dodano ziarna kawy i białą czekoladę. Same wspaniałości. Do tego jeszcze kandyz, kakaowiec i aromat. Susz pachnie naprawdę wyjątkowo: jak pudełko kawowych czekoladek!




Zalecona temperatura wody do parzenia to 96 stopni przez około 3 minuty. Otrzymujemy napar o głębokiej, brązowej barwie. Jeśli nachylimy się nad filiżanką z zamkniętymi oczami, to można przez chwilę mieć wątpliwości, czy czujemy aromat kawy czy herbaty. Smak już rozwiewa te wątpliwości, bo to klasyczna czarna herbata z mocnym, kawowym akcentem. Kawowy posmak to wszystko to, co w kawie najlepsze - głęboka, wyrazista nuta, ale bez kwasowości i nadmiernej goryczki. Jeśli do filiżanki trafi kawałek czekolady, dodatkowo napar jest delikatnie osłodzony. Fantastyczne doświadczenie!




Gorąco polecam Wam tą herbatę! Naprawdę warto przekonać się, jak smakuje, bo to coś niepowtarzalnego. Ja jestem zachwycona. To dobra propozycja na wieczór, kiedy kawa wydaje Wam się już za mocna, ale chcielibyście uszczknąć jej smaku - w otoczeniu dobrej, czarnej herbaty i dodatków, wypada świetnie. Sprawdzi się też jako przełamanie do słodkich czekoladek...


sobota, 13 stycznia 2018

Rafał Przybylok - Czajnikowy



Wielkie otwarcie na blogu w Nowym Roku - na początek wielka książka! Czajnikowy Rafała Przybyloka to bezdyskusyjnie dotąd najlepsza polska książka traktująca o herbacie i kulturze herbacianej. Bez dwóch zdań to obowiązkowa pozycja dla każdej osoby, dla której herbata to chociaż odrobinę więcej niż jeden z wielu napojów.




1. Jeśli dopiero rozpoczynasz herbacianą przygodę, rozglądasz się po sklepowych półkach w poszukiwaniu nowych smaków i nieśmiało zaczynasz szukać informacji na temat pochodzenia herbaty oraz jak ją parzyć - ta książka jest dla Ciebie. Wprowadzi Cię do tego fascynującego świata.
2. Jeśli jesteś już krok dalej, testujesz nowe smaki, przekonujesz się, co Ci smakuje, starasz się dowiadywać o herbacie coraz więcej - ta książka jest dla Ciebie. Odpowiednio Cię pokieruje i odpowie na wiele pytań.
3. Jeśli doskonale już wiesz, o co chodzi w tym herbacianym szaleństwie (ja jestem gdzieś tutaj), ciągle próbujesz nowych rzeczy, ale już ukierunkowujesz się na określone rodzaje herbat, sporo już o herbacie wiesz i możesz powiedzieć, że to Twoja pasja - ta książka jest dla Ciebie. Świetnie porządkuje i uzupełnia wiedzę, a jej czytanie (i oglądanie świetnych zdjęć!) to dla herbaciarza ogromna frajda.




A jeśli herbata to całe Twoje życie i zajmujesz się tylko i wyłącznie tą tematyką, a w domu masz wszystkie herbaciane publikacje świata - to również potrzebujesz tej książki, bo nie może jej zabraknąć na Twojej półce (nawet jeśli wiesz wszystko, co tam zostało napisane :)




Czajnikowy w stu procentach spełnił moje oczekiwania. To świetny herbaciany podręcznik, który gorąco polecam!

środa, 29 kwietnia 2015

Herbata na świecie: Egipt (Półwysep Synaj)



Wyruszając na urlop na Półwysep Synaj, nawet nie przyszło mi na myśl, że ta wycieczka będzie bogata w jakiekolwiek herbaciane doświadczenia. W tym względzie raczej zastanawiałam się, czy w hotelu będzie dostępna jakakolwiek (!) herbata i czy do każdego posiłku czy tylko do śniadania (doświadczenie z hiszpańskich hoteli, gdzie smakowałam najpodlejszych naparów w życiu i do tego dostępnych tylko rano). Jakże miło zaskoczył mnie Egipt! Może są to bardziej okołoherbaciane dobra, a niekoniecznie herbata sensu stricte, ale z tej podróży przywiozłam naprawdę sporo wspaniałych produktów.




Wszystkie herbaty, które oglądałam na egipskich straganach, były mieszankami czarnej herbaty z silnymi owocowymi aromatami. Egipcjanie szczególnie upodobali sobie mango oraz banana i tą drugą mieszankę zabrałam ze sobą do Polski. Szeroko dostępny okazał się również hibiskus. Klasyczny składnik owocowych naparów występuje tam w bardzo pięknej formie - naprawdę dużych płatków o intensywnej barwie (co ciekawe, polecany do picia na zimno). Równie popularna jest mięta, zarówno parzona samodzielnie i jako dodatek. Do wzbogacania herbacianych naparów świetnie nadaje się również trawa cytrynowa - zapach tej przywiezionej z Egiptu jest oszałamiający, śmiem twierdzić, że ta, którą już wcześniej spotykałam w herbacianych mieszankach, nawet się do niej nie umywa. Niebo a ziemia.




To wszystko, co opisałam powyżej, nie było dla mnie oczywiście żadną nowością. Nowe i egzotyczne okazało się parzenie kozieradki - nie spotkałam się z tym nigdy wcześniej. Poznałam również sekret herbaty parzonej w tak zwany sposób beduiński - to habak. Jego inna nazwa to też mięta biblijna, chociaż spotkałam się też z opinią, że bliżej mu do bazylii. W każdym razie dodany do czarnej herbaty nadaje jej niepowtarzalnego charakteru.

Herbaty beduińskiej próbowałam po raz pierwszy w wiosce Beduinów na pustyni (prawdziwej? zaaranżowanej? Na pewno utrzymującej się z turystów). Wówczas wydawało mi się, że jest w niej coś w rodzaju anyżu. Jaki smak uzyskałam już w domu oraz jak sprawdziły się pozostałe pamiątki z wakacji - to tematy na kolejne posty. Śledźcie mojego bloga uważnie ;)




A we wspomnianym na początku hotelu herbata w torebkach była dostępna cały czas: do każdego posiłku oraz w barze. Oprócz całkiem znośnej czarnej i zielonej, można było również sięgnąć po hibiskus, rumianek, miętę czy anyż, który mylnie posądzałam o obecność w beduińskich naparach.




Czy macie jakieś herbaciane doświadczenia z Egiptu? A może z innych krajów arabskich? Bardzo chętnie o nich poczytam i skonfrontuję z tym, czego doświadczyłam :)