niedziela, 10 października 2021

Pomarańcza z szafranem

Herbata-trochę zagadka, wyciągnięta z zakamarka kuchennej szafki, kupiona daaawno temu w Szczecinie, za nic nie mogę znaleźć, jaki ma dokładny skład. Wydaje się, że w takim razie nie da się jej już kupić. A jest całkiem niezła i godna polecenia ;)

Skład na oko: zielona herbata, kawałki pomarańczy, płatki migdałów, czerwony pieprz, szafran. Być może coś jeszcze? Susz pachnie bardzo słodko.


Parzona w 80-90 stopniach daje piękny, złocisty napar, który utrzymuje ten słodki aromat.


Ma łagodny smak, dość słodkawy. Nie ma tu goryczy, nie ma też pikantnego posmaku, którego można było się spodziewać po pieprzu - może za długo ta herbata czekała na swoją kolej? Polecam, jeśli ta mieszanka byłaby gdzieś jeszcze do zdobycia.


I żeby nas to słońce jak najdłużej nie opuszczało!

poniedziałek, 13 września 2021

Jakub Małecki - Horyzont


Chyba trochę wypadłam z obiegu. W czasie pandemii, gdy po książki sięgnęli nawet ci, którzy tego zwykle nie robią, jakoś przestałam być na bieżąco (nie, że nie czytałam, ale były to jakieś stare, odleżane pozycje). Umykały mi czytelnicze nowości, odkrycia, wschodzące gwiazdy, a także autorzy ugruntowujący swoją pozycję. Bo chyba do tych ostatnich należy zaliczyć Jakuba Małeckiego - trochę książek już w swoim dorobku ma, świetnie recenzowanych. Ale wróciłam do biblioteki (po latach!) i to był bodziec, żeby nadgonić zaległości rodzimego rynku wydawniczego.


W Horyzont bardzo się wciągnęłam, trudno było mi się oderwać od tej książki, to było super. Historie obu głównych bohaterów w formie dwóch splatających się wątków są bardzo dobrze dopracowane i rozwijają się w idealnym tempie. Może ciut przewidywalnie, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Zarówno ona i on przytłoczeni swoimi problemami i mimo, iż te problemy są z zupełnie różnych światów (misja w Afganistanie versus rodzinne tajemnice), gdzieś tam ich łączą, dają w ogólnym rozrachunku nadzieję. Do tego świetny, przystępy język, nieprzegadane. Polecam.

środa, 8 września 2021

Diamond Blend

 

Już myślałam, że tu nie wrócę. Ale nadchodzącej zimy (czujecie już w powietrzu, nie?) nie przetrwam bez herbaty i książek. O nie. Wakacje rządzą się swoimi prawami, ale polska, ciemna zima (trwająca ponad pół roku) wymaga odpowiednich środków!


Wobec tego jest herbata. Z głębokich zapasów, z magicznej wycieczki, o której już pisałam. Assam z bergamotką czyli earl grey z dodatkiem płatków róż, wiśni i kwiatów jaśminu. Zapach herbaty dominuje w suszu, ale dodatki nadają mu czegoś takiego, co przywodzi na myśl drogerię z perfumami.


Parzona zgodnie z zaleceniem wrzątkiem, minimum 3 minuty, żeby nabrała głębokiego, bursztynowego koloru i dość wyrazistego smaku - jednak niezbyt gorzkiego, bardzo gładkiego. Świetne połączenie. Jeśli się na nią natkniecie, polecam!


A na ostatnim zdjęciu postanowienie kolejnego wpisu. Będzie książka.


wtorek, 11 maja 2021

Mamma mia


Jakoś włoskie Mamma mia nie pasuje mi na nazwę dla chińskiej herbaty. W każdym razie to mieszanka godna uwagi: biała, klasyczna herbata Pai Mu Tan z dodatkiem niewielkich cząstek truskawek i śmietankowego aromatu. Pośród dość dużych, poskręcanych listków herbaty widać drobne cząstki owoców, które pachną naprawdę wyraziście.


Białą herbatę parzę woda o temperaturze między 70 a 80 stopni. Na potrzeby zdjęć listki zostały w filiżance, ale zwykle po kilku minutach oddzielam je od naparu. Otrzymana herbata ma jasny kolor i przyjemny aromat.


W smaku dodatki zdominowały delikatną biała herbatę i napar jest wręcz słodkawy, nie ma w nim żadnej goryczki, Z pewnością nie przełamie deseru, raczej będzie jego kontynuacją.