czwartek, 28 lutego 2019

Isabel Allende - W samym środku zimy



Słońce w ostatnich dniach sprawiło, że z nadzieją wypatrujemy już wiosny, ale jeszcze chwilę zatrzymam Was W samym środku zimy - w całkowicie zasypanym śniegiem Nowym Jorku. W takich okolicznościach rozgrywa się akcja najnowszej książki autorstwa Isabel Allende, której twórczość poznałam w oryginale, czytając jakiś czas temu Japońskiego kochanka.



Allende zbiera w mieście, które nigdy nie śpi, w jednym mieszkaniu trzy osoby o bardzo pokrętnych życiorysach, które połączyły... zwłoki. Zwłok trzeba się pozbyć i to stanowi oś powieści. Historia baaardzo naciągana i tak mało prawdopodobna, że mnie to bardzo drażniło, ale na szczęście bohaterowie uratowali tą książkę! Pomijając wydarzenia, w których uczestniczyli, zostali sportretowani w intrygujący sposób, autorka obdarzyła ich ciekawymi cechami, doświadczyła przez życie i naprawdę chciałam ich poznawać bliżej z kolejnymi stronami. Szczególnie że rodziła się między nimi niepowtarzalne więź. Sporo tu wątków związanych z emigracją, rozłąką z rodziną, wyobcowaniem, samotnością. Trudne sprawy, a jakże aktualne w dzisiejszym świecie!

Podsumowując, to bardzo dobrze napisana słaba historia z dobrymi bohaterami. Ale czyta się naprawdę dobrze, wciąga i pozostaje mi ją polecić jako lekką lekturę. Może na podróż? Na wakacje?

niedziela, 24 lutego 2019

Bora Bora Wyspa Marzeń



Dobre pół roku nie było tutaj żadnego stricte owocowego naparu, a uważam, że to świetne urozmaicenie. To też zdrowsza forma słodkości. Bora Bora Wyspa Marzeń ma przywoływać trochę egzotyki, jak deklaruje opis na opakowaniu.



Skład jest imponujący: hibiskus, jabłko, papaja, rodzynki, czarna porzeczka, truskawka, maliny, płatki słonecznika i bławatka oraz aromat. W przezroczystym opakowaniu wygląda to naprawdę dobrze. A pachnie przesłodko - jak taki gęsty od słodyczy owocowy kompot.





Polecana temperatura parzenia to raptem 75-80 stopni. Nie daję się zwieść i taką obfitość suszu traktuję wrzątkiem. Jeśli w tak gorącej wodzie i tak konieczne jest jej zamieszanie, żeby uzyskać równomierny kolor, to w niższej temperaturze tym bardziej trudno byłoby uzyskać dobry napój. Także 100 stopni i minimum 5 minut. Kolor naparu jest obłędny - cukierkowy. Przypomina mi żelki. Pachnie nieco mniej słodkim kompotem.





W smaku dominuje hibiskus i sprawia, że herbatka jest rześka, ale nie brakuje słodyczy z owoców. To całkiem intensywny napar, nie jest rozwodniony jak niektóre tego typu mieszanki i jest dobrze skomponowany. Polecam!

poniedziałek, 18 lutego 2019

Olga Tokarczuk - Opowiadania bizarne



Pozostając w kręgu opowiadań, mam kolejny zbiór godny polecenia! Tym razem od powszechnie uznanej i nagradzanej autorki - Olgi Tokarczuk. Jej Opowiadania bizarne wbiły mnie w fotel, a tak dokładnie w bieżnię i orbitrek, bo słuchałam tego audiobooka głównie na siłowni. Po prostu sztos!

Każde z tych opowiadań to z pozoru prosta opowieść, z całkiem zwyczajnymi postaciami, które nawiązują całkiem zwyczajne relacje, może są trochę mniej szczęśliwe niż statystyczna średnia. Może trochę bardziej samotne. Jednak w każdym opowiadaniu pojawia się ten tytułowy, dziwny, bizarny element, który nadaje całości zupełnie innego wydźwięku. Natężenie tej dziwności raz jest mniejsze, raz większe, co czyni opowiadania dość zróżnicowanymi.

Tokarczuk porusza niezwykle ważne kwestie dotyczące moralności, etyki, szczególnie w zderzeniu z nowoczesnymi technologiami. Nawiązuje do problemów związanych z ekologią, zanieczyszczeniem środowiska. To tematy, które musimy przestać ignorować jako społeczeństwo, ale zacząć się z nimi mierzyć!

Najbardziej podobały mi się historie najbliżej współczesności - te średniowieczne i mocno futurystyczne mniej, ale wszystkich wysłuchałam z atencją. A po zakończeniu dłuższą chwilę była osłupiona. Trzeba się po tym otrząsnąć. Baaardzo polecam!

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Włodzimierz Kowalewski - Brzydki człowiek i inne opowiadania



Mam tą książkę (z autografem!) już od dawna i przeczytałam ją też już jakiś czas temu, mimo to ciągle siedzi mi w głowie i z radością ją tutaj polecę. Oczywiście, sentyment do autora - mojego wspaniałego polonisty z II LO w Olsztynie - ma duże znaczenie, ale nie kluczowe. To naprawdę dobra rzecz szczególnie, że nie jestem największą fanką formy literackiej, jaką są opowiadania - jednak te mnie ujęły!



Wśród bohaterów opowiadań przewijają się zarówno fikcyjne, zupełnie zwykłe postacie, ale spotkamy tu również samego Tomasza Manna. Zmagają się z losem, są przez niego doświadczeni, ale stawiają mu czoło. Niemal wszyscy wydali mi się odważni. Ich perypetie mają miejsce zwykle jakieś kilkadziesiąt lat temu, co wywołuje uczucie nostalgii. Dodatkowo część z nich dzieje się właśnie w Olsztynie. Nietuzinkowe historie, skłaniające do wspomnień - a może zadumy? Wszystko opisane w bardzo dopracowanym i wyważonym stylu - żadnych zbędnych słów, a jednocześnie bardzo bogato.

Bez wahania polecam. I warto sobie tą lekturę dawkować... Tak po opowiadaniu. Żeby starczyło na dłużej.