wtorek, 27 kwietnia 2021

Tomasz Organek - Teoria opanowywania trwogi


Pierwsza i póki co jedyna powieść Tomasza Organka, którego cenię za twórczość muzyczną, wzbudza mieszane uczucia. Może gdyby był to debiut osoby nieznanej szerszej publiczności oczekiwania byłyby mniejsze? Bylibyśmy - my czytelnicy - bardziej wyrozumiali dla autora?


Dwóch bohaterów chwilę przed czterdziestką, zupełnie pogubionych, bez celu i motywacji. Niezawodny od czasów starożytnych topos drogi. Diagnoza pokolenia trafna. Język przystępny, przyjemnie się to czyta. Jakiś pomysł na to był, środki na realizację też.

Czego zabrakło? Z mojej perspektywy dopracowanej akcji i fabuły. Mało przekonujące te przygody na trasie. Niby prawdopodobne, a jednak nie, trochę groteska. I bardzo szybko domyśliłam się tego niespodziewanego zakończenia.

Warto przeczytać, nie będziecie żałować czasu spędzonego z tą książką, bo nie jest zła. Ale bardziej potraktujcie ją jako ciekawostkę, może zapowiedź kolejnej, bardziej dopracowanej powieści?

niedziela, 14 marca 2021

Marcin Rotkiewicz - W królestwie monszatana

Godna uwagi lektura na te przedziwne pandemiczne czasy, w których otacza nas multum teorii spiskowych. Niestety akurat dopisanym w podtytule szczepionkom autor poświęcił niewiele miejsca, prym wiedzie GMO, ale i tak tą lekturę polecam. Jako fanka nauki, przeciwniczka celebrity-based medicine.


To naturalne, że obawiamy się tego, co nowe i obce. W związku z tym łatwo poddajemy się sugestiom i dajemy wiarę mitom na temat nieoswojonych jeszcze technologii. Niepotwierdzonych, powszechnie krążących w opinii publicznej informacji na temat żywności wyprodukowanej z wykorzystaniem modyfikacji genetycznych jest mnóstwo. Autor skrupulatnie weryfikuje dla czytelnika te informacje i przedstawia fakty, zamiast pomówień. GMO z nami jest i będzie, to nieuniknione. Warto wiedzieć, czy rzeczywiście niesie ze sobą jakieś zagrożenia (niekoniecznie).

Lektura uzupełniająca: Głód Martína Caparrósa...

środa, 10 marca 2021

Pukka Original Chai


Herbaty Pukka mają zdecydowanie wyróżniające się opakowania, które ustawione w rządku na sklepowej półce mogą przyprawić o zawrót głowy. Wybierając sobie jedną z nich, szukałam czegoś oryginalnego, innego niż klasyczne mieszanki. Wybór padł na herbatę chai, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.


W składzie tej mieszanki znajdziecie: cynamon 40%, czarna herbatę 20%, imbir 20% i kardamon 10% z dodatkiem lukrecji. Torebki po wyjęciu z saszetki mają przyjemny, powiedziałabym, że świąteczny zapach. Pierniczkowy!


Parzenie oczywiście we wrzątku i raczej długo - minimum 5 minut. Przy tak niewielkim dodatku herbaty, spodziewałam się, że korzenne przyprawy zdominują cały smak, ale nie. Wyczuwalna jest wyraźna baza dobrej, czarnej herbaty, a oprócz tego rozgrzewający kardamon. Cynamon przede wszystkim daje aromat, a imbir pikantny (ale bez przesady) posmak na języku.


Świetny napój na przedwiośnie, akurat jeszcze rozgrzewający! Polecam.

wtorek, 26 stycznia 2021

Mały Budda

Kiedyś królowały tu właśnie takie mieszanki - zielona chińska herbata z kwiatowo-owocowym dodatkami. To opakowanie to taki miły powrót do początków bloga. Już ten słodki zapach po otwarciu opakowania gwarantuje miłe doświadczenia.


Lista dodatków jest długa: kawałki ananasa, papaja, lukrecja, drzewo sandałowe (!), owoce drzewa pieprzowego, kwiatki rumianku i aromat. Listki herbaty są dość drobne, kruche.


Jak na zieloną herbatę przystało, rekomendowane parzenie to 70-80 stopni, ale ze względu na dodatki trochę mniej cierpliwie czekam, aż woda wystygnie ;) 90 stopni też wyjdzie dobrze! Po kilku minutach napar ma piękny, jasnozielony kolor i utrzymuje słodkawy aromat.


W smaku to bardzo dobra, umiarkowanie intensywna, klasyczna zielona herbata, bez goryczki, minimalnie osłodzona. Jeśli akurat do suszu trafi ziarenko pieprzu - nieco pikantna! Bardzo polecam.