czwartek, 26 października 2017

Zielona z imbirem i cytryną



To chyba ostatnie zdjęcia z ciepłych dni w tym roku. Starałam się wykorzystać słońce maksymalnie jak to możliwe. Ostatnia póki co herbata, którą wypiłam na balkonie na świeżym powietrzu to zielona z imbirem i cytryną.




W tej mieszance obok zielonej herbaty jest sporo imbiru (6%), a także skórka cytryny (3%), trawa cytrynowa, płatki kwiatu nagietka i aromaty. Susz pachnie fantastycznie! Bardzo intensywnie, świeżo, przede wszystkim cytrynowo. Listki herbaty są dość drobne, kruche i delikatne, z kolei cząstki imbiru - naprawdę spore.






Zalecone parzenie na opakowaniu to około 90 stopni, ja skłaniam się raczej ku 95. Wystarczające są dwie minuty - wówczas spokojnie można zaparzyć liście jeszcze raz. Napar, który uzyskujemy, ma piękny, przejrzysty, złoty kolor. Zapach nieco traci ze swojej intensywności i zdecydowanie dominuje w nim imbir.






Imbir przebija się również w smaku - nadaje klasycznej (nie cierpkiej!) zielonej herbacie rozgrzewającego charakteru. Cytryna gra drugie skrzypce, trochę wyczuwalna, ale nie powoduje, że herbata jest kwaśna. Bardzo dobry napój. W sam raz na jesienne wieczory, chociaż nie mam nic przeciwko piciu go, wygrzewając się w słońcu na balkonie ;) (To już chyba za rok...)




P.S. Książka ze zdjęcia niebawem :)

niedziela, 22 października 2017

Święto Kawy i Herbaty | 21.10.2017 | Mysia 3



W sobotę zajrzeliśmy na Mysią 3 na Święto Kawy i Herbaty. Wykłady, stoiska i obłędny zapach naparów!




Spróbowaliśmy najdroższej kawy świata...




... i obejrzeliśmy piękną ceramikę.






czwartek, 5 października 2017

Herbaciarnia u Dziwisza w Kazimierzu Dolnym



Jeśli będziecie kiedyś w Kazimierzu nad Wisłą, koniecznie zajrzyjcie do Galerii-Herbaciarni u Dziwisza. To wypełnione bibelotami miejsce ma swój niepowtarzalny urok - zachwyciło nawet mnie z moim upodobaniem do minimalizmu, tak na przekór. Więcej o tym miejscu przeczytać w świetnym poście Madame Edith.






W Herbaciarni jest sklep - zakupy, które tam zrobiłam, z pewnością się tu jeszcze pojawią :)


niedziela, 1 października 2017

Fragmenty: Jakub Żulczyk - Ślepnąc od świateł



W swojej pracy mam styczność z wieloma ludźmi - niemal codziennie w moim gabinecie pojawiają się nowe osoby. Kilkanaście minut wizyty to niewiele, ale wystarczająco, żeby przekonać się, jak człowiek radzi sobie ze stresem (bo wizyta u lekarza to jednak stresująca sprawa). Obserwuję bardzo smutną rzecz - coraz więcej młodych mężczyzn, niby dorosłych, jest kompletnie niedojrzałych i nagminnie wyręczanych w swoim życiu przez mamusie... Coś strasznego. O tym typie pisze Żulczyk - dobitniej i na trochę innej płaszczyźnie, ale sens ten sam. Jak trzydziestolatek, który nie radzi sobie bez pomocy rodziców, ma stanowić oparcie dla kobiety? Nie ma szans.