czwartek, 1 września 2016

Wakacyjne podróże: Dionisios Sturis - Grecja. Gorzkie pomarańcze



Kolejny przystanek wakacyjnych podróży, na które Was zabieram, to zdecydowanie cieplejsze miejsce niż Rosja (ale uprzedzam, że pojedziemy jeszcze w baaardzo zimne strony). Grecja jawi się nam (osobiście nie miałam okazji jeszcze tam podróżować) jako skupisko szczęśliwych, słonecznych wysp idealnych na urlop. Ładna pogoda, wysokie temperatury, cudowne widoki. Greków postrzegamy jako ludzi miłych, otwartych, beztroskich... Właśnie, beztroskich. W tej pięknej krainie zabrakło ostatnimi czasy rozsądku i dyscypliny, co doprowadziło kraj do poważnego kryzysu. Oczywiście upraszczam, przyczyny są dużo bardziej złożone, ale niewątpliwie krótkowzroczność i lekkomyślność mieszkańców Grecji sprawiła, że niewystarczająco zadbali o swoją przyszłość.




Grecja. Gorzkie pomarańcze to reportaż z centrum najbardziej dramatycznych wydarzeń, które targały rzeczywistością tego kraju w ostatnich latach. Autor zabiera nas na ulice wypełnione demonstrującymi, niezadowolonymi Ateńczykami wykrzykującymi antyrządowe hasła. Bezpiecznie tam nie jest, wręcz przeciwnie. Chociaż to tylko sam czubek, kropla w morzu frustracji Greków - tyle że wyrażona najgłośniej. Autor wchodzi również pod strzechy - prowadzi wiele rzeczowych rozmów w spokojnej atmosferze, przez które stara się dociec, co się właściwie stało. Dlaczego Grecję pochłania tak głęboka recesja?

Reportaż dzieję się jakby w trzech warstwach. Pierwsza, najważniejsza, to oczywiście spotkania z ludźmi, których sprawa po prostu dotyczy. Poznajemy ich punkt widzenia, emocje, przemyślenia. Druga, bardzo cenna, to zarys historii państwa i najważniejszych jego postaci niezbędny do tego, żeby czytelnik, kolokwialnie mówiąc, zorientował się w temacie. Jest też trzecia strona tej opowieści. Powiedziałabym, że dość kontrowersyjna, to mogło się nie udać debiutującemu reportażyście, ale można odetchnąć z ulgą: z rodzinnej historii autora nie powstał banał, który zepsułby całość, ale naprawdę soczysty kawałek prozy. Dionisios Sturis, Polak greckiego pochodzenia, który dopiero jako dorosły człowiek zaczął tak naprawdę poznawać swoją drugą ojczyznę. Nie chcę zdradzać nawet kawałka tej historii, bo jest niesamowicie interesująca. O takich polsko-greckich powiązaniach nie miałam wcześniej pojęcia.

Każda część tej książki, które bardzo swobodnie przeplatają się ze sobą, jest dopracowana na sto procent. Doskonały obraz polityczno-ekonomiczny Grecji - w sam raz dla laika w tych kwestiach, opis sytuacji z perspektywy zwykłych Greków, polsko-grecka rodzinna opowieść. Nie mam wątpliwości, że warto przeczytać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podpisz się, proszę.