niedziela, 21 grudnia 2014

Bai Hao Yin Zhen (Silver Needle)



Herbata Bai Hao Yin Zhen, powszechnie znana jako Silver Needle, to wyjątkowy produkt. W jej skład wchodzą tylko i wyłącznie pączki liści herbaty, jeszcze nierozwinięte. Zaraz po zerwaniu są przygotowywane naturalnymi metodami. Po wysuszeniu i preparowaniu zyskują piękny, srebrny odcień. Na pączkach widoczny jest regularny meszek. Tej herbaty na rynku jest niewiele, stąd jej zdecydowanie wyższa cena w porównaniu z klasycznymi mieszankami.






Susz pachnie intrygująco. To połączenie trawiastych nut z gorzkim aromatem. Trochę gryzące, ale w sumie przyjemne, zachęcające do spróbowania.




Spośród różnych wariacji na temat parzenia tej herbaty, najbardziej przypadła mi do gustu wersja z temperaturą około 85 stopni i stopniowym wydłużaniem kolejnych parzeń. Przy pierwszym parzeniu - przez mniej niż dwie minuty - uzyskałam jasny napar załamujący w sobie zielony, żółty i brązowy kolor. Pachnie bardzo delikatnie, taką słabą, owocową słodyczą. W smaku jest to coś równie łagodnego, aksamitnego. Przyjemnie rozlewa się na podniebieniu, pozostawiając słodkawy posmak, bardzo stonowany. Kolejne napary, które uzyskiwałam, były jaśniejsze, o słabszym zapachu, ale utrzymującym się charakterystycznym smaku, nawet trochę bardziej wyrazistym. Może odrobinę orzechowym. Świetne doświadczenie.




Herbata Bai Hao Yin Zhen to niezwykła rzecz, obcowanie z nią to genialna przygoda. Do delektowania się, poszukiwania głębi. Warto się nad nią pochylić trochę dłużej.


niedziela, 14 grudnia 2014

Weekend w Rosji: Jacek Hugo-Bader - Biała gorączka



Po raz pierwszy twórczość Jacka Hugo-Badera poznałam w reportażu Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak. Po jego lekturze miałam ogromne wątpliwości co do tego, czy autor ma rzeczywiście umiejętność zbliżania się do ludzi czy tylko świetny temat broni jego książki. Zachęcona komentarzami pod tamtym wpisem bez wahania sięgnęłam po zbiór jego reportaży z podróży do Rosji pod tytułem Biała gorączka. To ostatni przystanek z tej wycieczki po Rosji, w którą Was symbolicznie zabrałam. Rzecz najbardziej aktualna, pewnie najbliższa temu, co spotkałoby nas, gdybyśmy dzisiaj naprawdę ruszyli w podróż po tym kraju.




Mapa, na której reportażysta oznaczył trasę swojej wyprawy praktycznie z jednego końca Rosji na drugi, robi ogromne wrażenie. Zapiski z tego czasu tworzą pierwszą część książki. W drugiej znalazły się notatki z wyjazdów do pozostałych krajów, które niegdyś tworzyły Związek Radziecki.

Jacek Hugo Bader ze swoimi bohaterami rozmawia, ale także wędruje, włóczy się, mieszka czy pije. Wchodzi w ich życie, jak bardzo się da, co czyni jego książkę bardzo autentyczną. Kim są postacie, o których pisze? Zwykli ludzie zmagający się z codziennym życiem. Zmagający się - bo to walka o przetrwanie, trud i znój, w żadnym wypadku sielanka. Nie jest lekko żyć w dzisiejszej Rosji czy sąsiednich republikach. Sporo miejsca zostało poświęcone osobom, które z różnych powodów mogą się czuć wykluczone z życia społecznego. Narkomani, alkoholicy, homoseksualiści, zakażeni HIV, przedstawiciele mniejszości narodowych. Zatrzęsienie ludzkich dramatów.

Z Białej gorączki wyłania się smutny, przerażający, chwilami brutalny obraz rzeczywistości. Ciężką ją udźwignąć i być może dlatego tysiące ludzi ucieka tam w alkohol czy narkotyki. Jednocześnie to podatny grunt dla wszelkich ruchów, sekt czy stowarzyszeń, które dają złudną nadzieję lepszej przyszłości. Autor opisał wszystkie te zjawiska w mistrzowski sposób.




Książka jest świetnie napisana, czyta się w okamgnieniu. Opatrzona sporą ilością czarno-białych portretów ludzi, o których Hugo-Bader pisze. Dobra rzecz, gorąco polecam!

sobota, 13 grudnia 2014

Weekend w Rosji: Swietłana Aleksijewicz - Czasy secondhand Koniec czerwonego człowieka



Jeśli spodziewam się, że będę o danej książce pisała na blogu (nie piszę tutaj o każdej przeczytanej, te, o których nie przygotowałam notki, często pojawiają się na moim instagramie), robię sobie w trakcie lektury notatki. Pierwsze przemyślenia, które sobie zapisałam na temat Czasów Secondhand Swietłany Aleksijewicz, były mniej więcej takie, że tematyka tego reportażu nie jest uniwersalna, nie trafi do każdego. Wcześniejsze jej teksty (o doświadczeniach kobiet i dzieci z czasów wojny, a nawet o katastrofie w Czarnobylu) wydawały mi się możliwe do przełożenia na każdy język i na wrażliwość każdej narodowości. Czy da się pojąć i ogarnąć przemianę ustrojową, jaka dokonała się w Związku Radzieckim, jeśli nie przynależy się bezpośrednio do społeczności, która tego doświadczyła? Przewracając ostatnią stronę tego niesamowitego zbioru ludzkich głosów, mogę śmiało napisać, że tak. Swietłana Aleksijewicz to mistrzyni - potrafiła tego dokonać.




Ogromne komunistyczne imperium oficjalnie przestało istnieć w 1991 roku. Rozpadło się na szereg poradzieckich republik z największą Rosją na czele, co wprost wiązało się z transformacją ustroju w demokratyczny (przynajmniej z założenia). Od tamtej pory minęło już ponad 20 lat, czyli jedno pokolenie. Jedno pokolenie ludzi, którzy urodzili się i wychowali w nowej rzeczywistości, a ZZSR znają tylko z opowiadań rodziców i dziadków. Białoruska pisarka przeprowadziła setki rozmów zarówno z ludźmi z tego najmłodszego pokolenia, jak i z ich rodzicami i dziadkami. Zadeklarowała: Obiecuję - będą dwie opowieści. Chcę zostać chłodnym historykiem, a nie historykiem z płonącą pochodnią. Niech czas osądzi. Czas jest sprawiedliwy, tyle że nie ten całkiem bliski, ale odległy. Czas, w którym nas już nie będzie. Nie będzie naszych namiętności. Powstało monumentalne dzieło zawierające w sobie wszystkie możliwe perspektywy, z których można oceniać socjalizm.

Sentyment za okrutnymi czasami stalinowskich rządów na pierwszy rzut oka wydaje się być zupełnie niezrozumiały. Kto przy zdrowych zmysłach chce żyć w nieustannym strachu, biedzie, indoktrynacji pod rządami bezwzględnych przywódców? Wiele ludzi. Ci, dla których tamte warunki życia i tak były lepsze od obecnych. Ci, którzy nadal wierzą w idee, które głosili ówcześni decydenci. Ci, którzy czuli się wówczas bezpiecznie i byli pewni jutra. Ci, których najlepszy czas w życiu przypadł właśnie na tamten okres. Powodów jest naprawdę wiele.

Równie dużo argumentów mają ci, dla których dyktatura była koszmarem i, mimo ułomności kapitalizmu, są szczęśliwi, że przeminęła. Socjalizm pochłonął miliony ofiar, odebrał wielu ludziom dzieciństwo, miłość czy wolność. Okaleczył psychicznie i fizycznie. Nie brakuje w tym reportażu brutalnych opisów tortur i znęcania się nad tymi, którzy sprzeciwiali się ustrojowi. Jednocześnie pojawiają się głosy, że tamte praktyki nadal mają miejsce i są wymierzone w tych, którzy wychodzą przed szereg i walczą o prawdziwą demokrację. Jeśli człowiek wziął broń do ręki, to już nie będzie dobry. Nie uda mu się to - mówi jedna z bohaterek reportażu.




Można było się spodziewać, że ludzie będą wspominać polityczne manifestacje, wojenne doświadczenia czy warunki życia. Uderzające było to, że równie często pojawiały się dwa zupełnie inne tematy: miłość i literatura. W ogóle śmiem twierdzić, że to książka o miłości, o ludzkich relacjach, które stają się chyba jeszcze silniejsze w obliczu wszechobecnej śmierci, której widmo wisiało stale nad radzieckim człowiekiem. I książki. Proza i poezja. Rozmówcy Aleksijewicz stale cytują całymi fragmentami rosyjskie dzieła literackie... Niesamowite.

piątek, 12 grudnia 2014

Weekend w Rosji: Wiktor Pielewin - Mały palec Buddy



Zgodnie z zapowiedzią, w ten weekend na moim blogu pojawią się książki, które zabiorą Was w krótką wycieczkę po Rosji. Z punktu widzenia czytelników to niezwykły kraj. Wydał na świat grono światowej sławy pisarzy, którym niejednokrotnie przyszło tworzyć w trudnej rzeczywistości. Ogromny wpływ na ich utwory miała burzliwa sytuacja polityczna, naciski ze strony władz i inne niesprzyjające okoliczności (z tego miejsca gorąco polecam Dziennik Mistrza i Małgorzaty Michaiła Bułhakowa). Być może dlatego te lektury poruszają do głębi ludzi na całym świecie, gdyż dźwigają swego rodzaju piętno, niosą ze sobą ogromny ładunek emocji. Zupełnie nie planowałam tej serii około-rosyjskich lektur, co dowodzi, jak popularne są w Polsce książki dotykające tej tematyki. Pierwszym z trzech tytułów, który chcę Wam gorąco polecić, jest Mały palec Buddy Wiktora Pielewina.




W tej powieści równolegle funkcjonują dwie rzeczywistości. W jednej z nich główny bohater bierze udział w rewolucji. Na pierwszy front ideologicznej batalii trafia rzekomo z wyboru, ale chyba raczej przez przypadek, omyłkowo. Jednocześnie ta sama postać przebywa w szpitalu psychiatrycznym, gdzie poddawana jest intensywnej psychoterapii i leczeniu farmakologicznemu w nie do końca wiadomym celu. Które realia są tymi prawdziwymi, a które snem? Czytelnik może zadecydować sam.

Wobec tego poplątania z pomieszaniem, Pielewin proponuje sposób na przetrwanie: przyjęcie całej tej sytuacji z dobrodziejstwem inwentarza. Bez rozmyślania, zastanawiania się, o co tu chodzi. Zupełnie bierna postawa sprawia, że nic nie może nas zaskoczyć czy wyprowadzić z równowagi. Jest jak jest. Może to jedyny sposób, żeby przetrwać w Rosji?

Mały palec Buddy jest napisany bardzo sprawnym, dobrym językiem. Autor nie boi się eksperymentować z formą - oprócz dwóch istniejących obok siebie światów, zderzył również wzniosłą atmosferę rewolucji z popkulturą w najbardziej wyrazistym wydaniu. Wielkie idee czyli komunizm versus nienasycony konsumpcjonizm czyli kapitalizm. Ten kontrast jest ogromny i wprost rzutuje na nastroje i poglądy dzisiejszych Rosjan. Pielewin jest bezlitosny w ocenie swojego kraju i starsze pokolenie nie jest tego w stanie przełknąć. Młodzi ludzie, którzy wychowali się już po transformacji ustrojowej, czytają tego pisarza po prostu zachłannie.




Motyw szpitala psychiatrycznego w literaturze pojawia się bardzo często. Jednak jeśli jest to literatura rosyjska, ma on zupełnie inny wydźwięk niż sztandarowy Lot nad kukułczym gniazdem. Rosyjski aparat władzy przez lata wykorzystywał psychiatrię do manipulacji ludźmi. Już Bułhakow nawiązywał do tej sytuacji w Mistrzu i Małgorzacie. Z książki, o której napiszę na blogu w niedzielę, wyciągnęłam przerażającą statystykę z drugiej połowy XX wieku: tylko w latach 1967-1987 w Związku Radzieckim poddano nieuzasadnionemu leczeniu psychiatrycznemu - z powodów politycznych - ponad dwa miliony ludzi.