Rozpoczynając rok temu moją znajomość z książkami Myśliwskiego, nie wiem czemu, ale doszukiwałam się w nich wątków autobiograficznych. Wydawało mi się oczywiste, że poważny i dojrzały pisarz w swoich powieściach przemyca wydarzenia ze swojego życia. Po kolejnej lekturze, jednej z najważniejszych w dorobku autora - Traktacie o łuskaniu fasoli, przekonałam się, jak różne i wielowymiarowe postacie wychodzą spod pióra tego artysty i że mogą być zupełnie wyimaginowane. Po przeczytaniu Kamienia na kamieniu i poznaniu kolejnego mężczyzny, którego wykreował Wiesław Myśliwski, nie mam już co do tego wątpliwości. Ale tym razem odnalazłam to, co łączy wszystkich jego głównych bohaterów i spina te książki w osobliwą całość.
Kamień na kamieniu to po raz kolejny swego rodzaju gawęda (tym razem byłam tą formą zachwycona). Historia opowiedziana została z powojennej perspektywy mieszkańca polskiej wsi. Jej punktem wyjścia jest przygotowywanie przez Szymona Pietruszkę rodzinnego grobowca. Jego losy poznajemy w kolejnych symbolicznie zatytułowanych rozdziałach. To opowieść pełna bolesnych wspomnień - wojny, walki w partyzantce, ubóstwa i choroby, ale także pięknych i radosnych chwil - biesiad, zauroczeń, wspólnego siadania do wigilijnego czy wielkanocnego stołu. Swoje ogromne piętno na wiejskim życiu odciska tutaj tradycja i ludowe zabobony.
Realia każdej z książek Myśliwskiego, które do tej pory czytałam, są nieco inne. To, co wspólne, to fatalne relacje głównych bohaterów z kobietami. Są fascynacje, są zauroczenia, są próby tworzenia związków, ale wszystko to kończy się niezrozumiałym fiaskiem, zupełną porażką. Nieudane związki są zadrą w życiu bohaterów, kłują i nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Mimo, że nie lubię słuchać gwary, fanatycznie uwielbiam język polski bez lokalnych naleciałości, Wiesław Myśliwski sprawił, że jej regularne pojawianie się w tekście w ogóle mi nie przeszkadzało. Po prostu styl tej powieści jest tak piękny, dopracowany i misterny, że słowa i gramatyka zapożyczone z polskiej wsi stanowią nieodłączny element tej układanki. Pod względem językowym to książka z absolutnie najwyższej półki.
Kamień na kamieniu to poruszająca opowieść o przemijaniu. O ulotnej młodości i odpowiedzialności w dorosłym życiu. Rzecz, przy której warto się zatrzymać, żeby złapać oddech.