czwartek, 24 lipca 2014

Herbata górska czyli gojnik



Z okazji wejścia na polski rynek Herbaty Górskiej otrzymałam w prezencie jej paczkę do spróbowania. Nie jest to żadna mieszanka, nie ma tu liści herbaty, jest za to tajemniczy gojnik - z łaciny Sideritis Scardica. Niezwykle popularna roślina do zaparzania w między innymi w Grecji czy Bułgarii.




Gdy okazało się, że rzeczony gojnik to tak zwana Szałwia Libańska, byłam nieco skonsternowana. Szałwia (może nie Libańska) tli mi się w głowie jako wspomnienie z dzieciństwa. Jakieś płukanki jamy ustnej. Chyba jak bolał ząb. A może jak wypadały mleczaki? Okoliczności nie pamiętam, ale wstrętny smak - niezapomniany...




W opakowaniu znajdujemy piękne żółto-zielonkawe kwiatki, które są dość sztywne. Zapach suszu to klasyczny aromat szałwii. Intensywny, ziołowy. Kwiatki zalałam wrzątkiem i parzyłam przez ponad trzy minuty (pięciu nie polecam). W zasadzie nie zmieniły swojej objętości, pozostały takie same, jedynie stały się delikatniejsze. Zapach unoszący się znad naparu to także typowa szałwia, jednak mniej intensywna niż przed zaparzeniem. Zachwycił mnie kolor herbatki! Bardzo mocny, wyrazisty.






Jakie miłe zaskoczenie spotkało mnie przy smakowaniu gojnika! To nie jest ta okropna szałwia, którą znałam do tej pory. Napój jest orzeźwiający, ma w sobie coś chłodzącego jak mięta. Ziołowy, ale tylko pod koniec. Bardzo przyjemny smak, śmiało może zastępować herbatę tym, którzy wolą lżejsze napoje.




Przerzucając Internet w poszukiwaniu informacji o tym naparze, natknęłam się na wiele jego potocznych nazw. Absolutnie najlepsza to bułgarska viagra. Przypisywane są tej herbatce przeróżne cudowne właściwości, poprawa potencji to tylko jedna z nich. Podobno serce, płuca i drogi moczowe także nam po niej ozdrowieją. Oczywiście piszę to wszystko z przymrużeniem oka, żadnych potwierdzonych medycznie informacji na ten temat nie ma. Dowiedziono obecności w gojniku substancji przeciwzapalnych i przeciwnowotworowych, jednak dotychczasowe badania potwierdzają ich działanie w laboratorium (w probówkach lub na szczurach), a nie na ludziach. Poza tym w badaniach często używano ekstraktu z Szałwii Libańskiej o dużo większym stężeniu tych związków od tego, który osiągamy w filiżance. Pijcie gojnik dla smaku :)


7 komentarzy:

  1. Kolor faktycznie boski, sama herbata wydaje się idealna na lato. Widzę, że i krzaczek bardzo ładnie w doniczce wygląda:
    http://etnobotanicznie.pl/2013/05/05/sideritis-scardica-na-balkonie/
    Ostatnio uzależniłam się od podwędzanej Golden Monkey, dawno nic mnie tak nie zauroczyło.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, świetnie się nadaje na lato.
      Herbatę, którą polecasz, dopisuje do swojej listy "do spróbowania" :) (Mam taką, analogicznie do listy "książek do przeczytania" :) Z opisu wynika, że to coś podobnego do herbaty Yunnan, którą opisywałam już tutaj na blogu, z tym, że ta moja była bardzo mocno dymna.

      Usuń
    2. Który to Yunnan? Chętnie poczytam.

      Usuń
    3. To herbata spod tego linku: http://slubnaherbata.blogspot.com/2014/02/loyd-yunnan.html

      Usuń
  2. Przymierzam się do spróbowania tego gojnika:) Na razie czasu chwilowo brak, ale piłam gojnik hyzopolistny i był bardzo przyjemny. Ciekawa jestem porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będę miała okazję spróbować jakiejś innej odmiany gojnika, na pewno skorzystam. Ciekawe doświadczenie :)

      Usuń
  3. Najlepiej smakuje z cytryna i ja sie gotuje!!!

    OdpowiedzUsuń

Podpisz się, proszę.